2083896509.M2E4MWE5Zg==.OGMzMDgzMmJlNjdl.NDA5NGJkMjMyMzEzNzFiNmZhNTg=

Salon samochodowy i wytwórnia karoserii Alfreda Keilicha

Pisanie o historii jest trudne. Czasem myślisz, że już wyczerpałeś jakiś temat, aż tu nagle historia sama zmienia twoje plany.

Historia kołem się toczy

Ciężko w to uwierzyć, ale przed II wojną światową w Łodzi funkcjonowało kilkanaście różnych wytwórni karoserii samochodowych. W kwietniu 1928 roku w przędzalni fabryki rodziny Steigertów w Łodzi przy ul. Wólczańskiej 188 wybuchł pożar. Jak donosiła łódzka prasa, z przędzalni i magazynów zostały gołe mury i tylko cudem nikt nie zginął, choć jeden z uciekających robotników wyskoczył przez okno z pierwszego piętra na bruk, odnosząc poważne złamania, a tego typu obrażenia w 1928 roku raczej możemy uważać za śmiertelne. W 1935 roku Aleksander Wróblewski kupił spalone zabudowania po fabryce Steigertów wraz z ich rodzinnym pałacykiem. Z pomocą synów, po dwóch latach remontu, w 1937 roku działalność przy ul. Wólczańskiej 188 rozpoczęła wytwórnia karoserii samochodowych Braci Wróblewskich. Jakiś czas temu, z pomocą rodziny Wróblewskich, napisałem artykuł o tym zakładzie, jednak jak się okazuje to nie koniec tej historii, bo Wólczańska 188 skrywa jeszcze dużo tajemnic!

Plan zakładów Aleksandra Wróblewskiego przy ul. Wólczańskiej 188, złożony w Łódzkim Magistracie w październiku 1938 roku (źródło: AP w Łodzi)


Architektura historii

Zanim działka przy ul. Wólczańskiej 188 stała się własnością Wróblewskich w 1935 roku, dokładnie w obrębie tej samej posesji, a nawet w tych samych pomieszczeniach, zaplanowana została zupełnie inna wytwórnia karoserii samochodowych! Z dokumentów złożonych do Łódzkiego Magistratu w 1930 roku, wynika że na działce należącej wcześniej do Steigertów miała powstać Mechaniczna Wytwórnia Karoserii Samochodowych Alfreda Keilicha.

Wniosek A. Keilicha rejestrujący mechaniczną wytwórnię karoserii samochodowych przy ul. Wólczańskiej 188 (źródło: AP w Łodzi)

W dokumentacji znalazł się szczegółowy plan warsztatu wraz z objaśnieniami, które wyglądają niemalże identycznie jak plany zakładu Braci Wróblewskich, który powstał w tym samym miejscu kilka lat później. 23 – letni Alfred Keilich, przynajmniej na papierze, deklarował produkcję dwóch karoserii miesięcznie przy zatrudnieniu czterech pracowników. Co więcej, w marcu 1930 roku, Alfred Keilich reklamował się w prasie jako przedstawiciel samochodów Hillman, podając adres swojego przedstawicielstwa właśnie przy ul. Wólczańskiej 188. Tych mało znanych dziś wozów było w ówczesnej Łodzi całkiem sporo. Jednym z nich jeździł łódzki przemysłowiec Robert Geyer.

Plan zakładów Alfreda Keilicha przy ul. Wólczańskiej 188, złożony w Łódzkim Magistracie w marcu 1930 roku (źródło: AP w Łodzi)

Salon ze smakiem!

Warsztat karoseryjny Keilicha przy ul. Wólczańskiej 188 został zarejestrowany w marcu 1930 roku. W tym samym czasie młody przedsiębiorca zaczął reklamować się jako przedstawiciel Hillmana, ale to nie wszystko. 22 grudnia 1930 roku, łódzka prasa informowała o hucznym otwarciu nowego salonu Oświęcim – Praga w Łodzi – estetyczne urządzenie okna wystawowego oraz gustowne biura świadczą o dużym smaku estetycznym właścicieli firmy. Ta należała do Alfreda i jego wspólników. Owe gustowne biura znajdował się w odnowionym budynku przy ul. Piotrkowskiej 173.

Zaproszenie na otwarcie salonu Alfreda Keilicha przy ul. Piotrkowskiej 173 (Ilustrowana Republika nr 348/1930; źródło: WBP w Łodzi)

W niektórych reklamach prasowych, tych sprzed grudnia 1930 roku, łódzki oddział Oświęcim – Praga znajdował się pod adresem przy ul. Wólczańska 188, a więc tam, gdzie wszystkie działalności Alfreda Keilicha. Możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, że Keilich przy ul. Wólczańskiej 188 prowadził bardzo ożywioną działalność biznesową. Tym bardziej, że przy ul. Wólczańskiej 188 Keilich miał zarejestrowane miejsca postojowe swojego BMW oraz kilku samochodów Oświęcim – Praga.

Reklama prasowa łódzkiego przedstawicielstwa Oświęcim – Praga przy ul. Wólczańskiej 188 (Ilustrowana Republika nr 287/1930; źródło: WBP w Łodzi)

Czy w takim razie Alfred Keilich stworzył warsztat, który później wykupili Wróblewscy? Czy w wytwórni Keilicha powstała jakiekolwiek karoseria? Jak wyglądał salon samochodów Oświęcim – Praga przy ul. Piotrkowskiej 173? Na te pytania nie uda nam się dzisiaj odpowiedzieć, chyba że tak jak w przypadku Braci Wróblewskich, jakimś cudem odnajdzie się rodzina Alfreda Keilicha, która opowie nam o tej działalności.

Jedna z relacji z otwarcia salonu samochodowego przy ul. Piotrkowskiej 173 (Ilustrowana Republika nr 351/1930; źródło: WBP w Łodzi)

Rodzina Keilicha

Jeśli już przy rodzinie jesteśmy. Skąd 23-letni Alfred miałby pieniądze na taką dużą inwestycję jak własny zakład wytwarzający karoserie? Z artykułów prasowych wprost wynika, że Keilich miał wspólników, jednak ci zdecydowanie pozostawali w jego cieniu i to Alfred markował wszystkie działalności własnym nazwiskiem i figurował w dokumentach jako właściciel. Może dlatego, że rodzina Keilichów nie była anonimowa dla Łodzian. Dzięki pomocy Izabeli Szczepańskiej z Fundacji Kwela udało mi się ustalić, że ojcem głównego bohatera tej historii był Reinhold Oskar Keilich (ur. 1878), a matką Olga Ottylia Plaeschke (ur. 1883). Dziadek Alfreda Reinhold August prowadził znaną w Łodzi fabrykę octu winnego i spirytusowego. Do niego należała też kamienica przy ul. Piotrkowskiej 154, w której zresztą mieszkał Alfred. W tej samej kamienicy znajdował się salon Essex Hudson Motors prowadzony przez Hugona Strobacha. Bratem Reinholda Augusta był Jan Gustaw Keilich, który w 1882 roku założył w Łodzi przy ul. Orlej 25 słynny browar.

Narożna kamienica przy ul. Piotrkowskiej 154 (źródło: piotrkowska-nr.pl)

Tragedia piwowara

Z Keilichami, linią rodziny związaną z produkcją złocistego trunku, wiąże się pewna tragiczna historia. Otóż w lipcu 1937 roku, młody spadkobierca browaru, 29-letni Jerzy Keilich udał się na wycieczkę Polskim Fiatem 508. Towarzyszyła mu młodziutka, zaledwie 23-letnia, tajemnicza pasażerka Łucja Wieszczycka (lub wg innych źródeł Ł. Wieszczyńska). Para udała się na lotnisko na Lublinek, aby obejrzeć hangar z samolotami. Jak zeznawali świadkowie, kilka minut od wyruszenia w drogę powrotną samochód Keilicha znalazł się na niestrzeżonym przejeździe kolejowym i wpadł wprost pod koła pędzącego pociągu, który wyruszył ze stacji Łódź-Kaliska w kierunku Poznania. Auto zostało przecięte na pół. Oboje pasażerowie ponieśli tragiczną śmierć na miejscu, a ich ciała zostały rozczłonkowane. Keilich podobno stracił w wypadku głowę i nogę. Zostawił żonę i 5-letnią córkę, które w czasie tragedii były na letniskach w górach. Wdowa po Keilichu domagała się od PKP wysokiego odszkodowania, bo przejazd nie był strzeżony, a dopiero po wypadku zamontowano na nim zapory i budkę drużby.

Łódzkie brukowce przez kilka dni z demoniczną szczegółowością relacjonowały przebieg i skutki wypadku (Ilustrowana Republika nr 195/1937; źródło: WBP w Łodzi)

Mechaniczna Wytwórnia Karoserii Samochodowych Alfreda Keilicha i łódzki salon Oświęcim – Praga to kolejne rozdziały pasjonującej historii związanej z łódzką przedwojenną motoryzacją. Biorąc pod uwagę historię warsztatu Braci Wróblewskich, wydaje się, że działalność Alfreda Keilicha to zupełni zapomniana karta historii. Niestety na chwilę obecną materiały dotyczący jakiejkolwiek działalności Alfreda Keilicha, a nawet jego samego, są bardzo ubogie i szczątkowe. Głęboko jednak wierzę, że podobnie jak to było w przypadku Edwarda Kummera, Braci Wróblewskich, Ireny Brodzkiej, czy Wandy Mieloch, również i historię Alfreda Keilicha uda się z czasem zgłębić i szczegółowo opisać. Jeśli możesz w tym pomóc gorąco zachęcam do kontaktu.

Reklama prasowa Hillmana z adresem łódzkiego przedstawicielstwa Alfreda Keilicha przy ul. Wólczańskiej 188 (źródło: Auto nr 2/1930)

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, to zachęcam żebyś rozważył postawienie mi symbolicznej kawy. To bardzo proste i nie wymaga rejestracji. Kłaniam się i bardzo dziękuję za Twoje wsparcie!

 

Autor tekstu: Sławomir Poros Jr.