Blog
Bella! – Lancia Fulvia Zagato

Bella! – Lancia Fulvia Zagato

tejsty

Codziennie mijamy setki ludzi, na ulicach, w autobusie, w sklepie, na uczelni. Kompletnie obce masy, tworzące tło naszego dnia i życia. Większości z tych osób nigdy ponownie nie spotkasz. Prawdopodobnie nie będziesz miał już drugiej okazji, żeby kogoś zaczepić i poznać. A może ta dziewczyna, która wczoraj się do Ciebie uśmiechnęła na przystanku, była najciekawszą osobą jaką mogłeś poznać w swoim życiu? Nie wiesz i już się nie dowiesz, bo jej nie zaczepiłeś. Chyba, że wydarzy się coś dalej…

_MG_0179-Exposure2

Tak było z Fulvią. Mam słabość do kobiet z blond lokami. Szczególnie tych o imieniu odziedziczonym po głównej bohaterce szekspirowskiego dramatu „Romeo i Julia”. Fulvię spotkałem na zlocie Tomaszowskich Klasyków, a raczej to ona znalazła mnie. Sytuacja jakich wiele, idę spacerkiem przez główny rynek w Tomaszowie, na którym zgromadziło się tego dnia wiele pięknych samochodów, a wtedy zza moich pleców wyjeżdża ona. Skromna, malutka blondynka z lokami w żółtej letniej sukience. Udałem niewzruszonego jej przybyciem, ale zupełnie nie wiedząc czemu, w głębi serca powaliła mnie na kolana.

_MG_0143-Exposure2

Oczywiście, że się za nią obróciłem. I to nie raz. Zachwyciłem się jej kruchym, ale jakże wyrazistym i płynnym kształtem. Nie wziąłem numeru, nie zagadałem. Po prostu wróciłem do domu i zacząłem żałować, że się nie poznaliśmy. Do tego stopnia nie mogłem się z tym pogodzić, że zacząłem jej szukać w Internecie. Tym samym zaczął się mój romans z Lancią Fulvia Zagato Sport. Znalazłem ogłoszenie sprzedaży, później warsztat, w którym była remontowana, aż trafiłem do właściciela, który udostępnił mi to auto na kilka godzin, żebym mógł je poznać. Nie bez powodu w tym artykule tak dużo miejsca poświęcam kobietom. Otóż, Lancia nadawała swoim samochodom nazwy pochodzące od żeńskich imion, takich jak: Fulvia, Flaminia, Aurelia, Flavia. Bardzo często nazwy te swoje źródło czerpały od nazw antycznych włoskich dróg, jak na przykład Via Flaminia –  droga prowadząca z Rzymu do Rimini. Niby droga, ale wciąż kobieta.

_MG_0150-Exposure2

Imię Fulvia to bardzo dostojny przydomek. Nosiła je chociażby Publia Fulvia Plautilla, rzymska cesarzowa i żona cesarza Karakalli, o którym można powiedzieć jedno – sadysta, który lubił jak krew lała się strumieniami. Cesarz był wielkim fanem krwawych jadek, igrzysk, wojen i lubował się w rzymskich kurtyzanach, jednak jak głosi legenda, Fulvii nigdy nie zaciągnął do swojego łóżka.

_MG_0154-Exposure2

Fulvia, którą miałem przyjemność poznać, pochodzi z roku 1968, czyli z okresu kiedy nad samochodami pracowali prawdziwi wirtuozi, artyści, a nie hutnicy hobbyści i kowale amatorzy. Wartością dodaną jest fakt, że to wersja Zagato. Słowem wyjaśnienia, Zagato to rodzinne włoskie studio projektanckie, które uczyniło z budowania samochodów sztukę – podobnie jak Pinfarina. System był prosty, Lancia wysyłała do rodziny Zagato podwozia, a oni budowali na nich swoje dzieła.

_MG_0126-Exposure2

To na co warto zwrócić uwagę mówiąc o nadwoziu to dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest fakt, że karoseria stanowi monolit. Oprócz drzwi, maski i tylnej klapy jest to jednolita bryła metalu. Fulvia była też modelem przełomowym dla studia Zagato, bowiem było to jedno z pierwszych aut spod ich ręki, które uzyskało status „auta seryjnego”. Ciężko w to uwierzyć, ale w sumie przez 7 lat produkcji, tę niewielką włoską manufakturę opuściło ponad 7000 sztuk Fulvia Zagato Sport. Konkretnie naszego modelu, produkowanego w latach 1968-1970, powstało dokładnie 1898 sztuk. Druga rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to boczne, kanciaste, przetłoczenia znane z Disco Volante – marki współpracującej z Alfa Romeo na takich samych zasadach, jak Zagato z Lancią. Co prawda studio Zagato jest o wiele starsze niż Disco Volante, ale to DV nadało tej linii ponadczasowy wyraz i uczyniło ją symbolem włoskiego stylu.

_MG_0186-Exposure2

Zauważyliście, że z prawej strony nie ma lusterka? Myślałem, że urwałem je gdzieś po drodze, ale okazało się, że to seryjny zabieg. W Ferrari Testarossa też przez pewien czas montowali tylko jedno lusterko, może dlatego, że jeżdżąc takim autem nie patrzysz za siebie. To inni patrzą na ciebie.

_MG_0223-Exposure2

Fulvia urzeka swoimi skromnymi smaczkami. Może to przesądziło o jej sukcesie w USA. Gdy Lancia dotarła do Stanów kosztowała 4.000$ – dokładnie tyle samo, co o wiele mocniejsze Mustangi albo Corvetty. I co ciekawe, auto dysponujące silnikiem V4 o pojemności zaledwie 1300ccm i mocy niespełna 100hp było niesamowicie popularne, jak na amerykańskie warunki rynkowe. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć, jak tylko zauroczeniem.

_MG_0356-Exposure2

Amerykanie mieli nawet swój niewielki wkład w rozwój wersji Zagato. Otóż, gdy auta docierały do Ameryki, z marszu miały wymieniane przednie światła. Wersje europejskie były wyposażone w plastikowe obudowy lamp, w tych wysłanych za Ocean, już na miejscu, montowano chromowane lampy z amerykańskich ciężarówek.

_MG_0242-Exposure2

Jak na rynek amerykański, Fulvia była też ubogo wyposażona. Nie miała elektrycznych szyb, wspomagania i klimatyzacji. Za komfortową temperaturę podróżowania odpowiedzialny jest nieskomplikowany system wentylacji. Powietrze wpadające przez wlot na masce jest zasysane do wnętrza, skąd ma tylko jedną drogę ujścia – lukę pod tylną uchylaną szybą, będącą zarazem klapą bagażnika. Tym samym w samochodzie tworzy się przyjemny chłodny przeciąg. Co ciekawe, tylna klapa jest unoszona elektrycznie.

_MG_0249-Exposure2

We wnętrzu jest cudownie minimalistycznie. Przede wszystkim kierownica. Obszerna drewniana obręcz, łączona z trzema chromowanymi ramionami. Podstawowe zegary, przełączniki, stacyjka i czasomierz w centralnej części deski. Nic więcej. Piękna włoska prostota i elegancja.

_MG_0134-Exposure2

W tym wnętrzu ważne jest jeszcze coś, mianowicie fotele. Według włoskiej legendy są to najwygodniejsze fotele samochodowe, jakie kiedykolwiek zostały stworzone i jest to bardzo prawdopodobne. Oprócz regulacji przód-tył nie mają żadnej innej. Mimo to, wprost idealnie dopasowują się do siedzącego i cały czas zapewniają niesamowity komfort i trzymanie. Niewiarygodne, jak one otulają, niczym włoska kobieta chcąca cię zatrzymać przy sobie na zawsze.

_MG_0137-Exposure2

Wspomniałem o tym, że Fulvia nie ma wspomagania. Sam kiedy o tym usłyszałem nieco się zmartwiłem, bo ostatnim samochodem bez tego dobrodziejstwa jakim jeździłem była Corvetta C1 i była to walka z materią. Lancia mnie zaskoczyła. Prowadziła się wybornie, jest bardzo dobrze wyważona i daje się świetnie wyczuć. Mimo tego, że pod maską mamy zaledwie 100hp, to Zagato jeździ cudownie. Za kierownicą czujesz luz, spokój, cieszysz się słońcem, drogą, otaczającym światem. Nie każde auto potrafi zbudować tak niesamowitą atmosferę podróży.

_MG_0258-Exposure2

W Fulvii jest głośno i jadąc 80 km/h masz wrażenie, że to już 180km/h, ale kompletnie mnie to nie rusza, bo dźwięk niewielkiego V4 ma swój urok. Nie jest to żaden wyrafinowany bulgot czy wrzask, to przyjemny głos kruchej blondynki, której po prostu bardzo miło się słucha. To auto jest skazane na romansowanie. Ja wiem, że w założeniu może i miało być to ładne auto dla całej rodziny o sportowym zacięciu, ale nie dajmy się oszukać, na tylnej kanapie – a raczej na malutkiej ławce obitej skórą, nikt się nie zmieści. W bagażniku też nie upchnie się wiele, bo dużą część tej przestrzeni zajmuje koło zapasowe. Właśnie dlatego jest to auto idealne dla Romeo, Julii i piknikowego kosza z winem i jedzeniem.

_MG_0372-Exposure2

Nie jestem zwolennikiem przesadnego zachwycania się samochodami, bo każde auto ma wady, przez które ktoś inny je znienawidzi. Wierzę jednak w to, że są takie auta, które wybierają ciebie, a nie ty je. Często tak się zdarza, że kupuje się jakieś auto “przez przypadek”, bo akurat sąsiad sprzedaje w atrakcyjnej cenie. Później analizujemy historię tego modelu, poznajemy je i zaczynamy się z nim wiązać, zakochiwać się. Mam tak z Fulvią. Z pewnością jest to wyjątkowe auto w swojej minimalistycznej formie. Pociąga charakterem i uwodzi delikatnością. To prawda, skrzynia nie chodzi jak marzenie. Hamulce pozostawiają wiele do życzenia. Mogłoby to komuś przeszkadzać, ale ja to wszystko kupuję i biorę takim jakim jest. Fulvią odbyłem kilkugodzinną wycieczkę po miejscowościach w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego – odwiedziłem z nią też miejsce, gdzie się spotkaliśmy po raz pierwszy, czyli rynek w Tomaszowie. Taka sentymentalna wizyta. Jadąc Lancią przez te małe miasteczka, ludzie się do mnie uśmiechali, pokazywali mi kciuki w górę, a na światłach podchodzili i pytali co to za auto. Wchodzili w interakcję z zupełnie obcym człowiekiem, bo coś ich zainteresowało, zafascynowało. Nie bali się, byli ciekawi. Ma to swój niebywały urok i to jest wartość prawdziwej motoryzacji – tworzenie płaszczyzny do rozmowy, bez względu na to kim jesteś, w co wierzysz i komu kibicujesz. Nie bójcie się poznawać ludzi.

 

ZDJĘCIA: CYRKIEL

Copyright © 2017 Tejsted.pl
Bursa Escort film izle