2083896509.M2E4MWE5Zg==.OGMzMDgzMmJlNjdl.NDA5NGJkMjMyMzEzNzFiNmZhNTg=

Eroe | Lancia Delta Integrale HF

“Jest to krok wstecz, ale żeby rajdy znowu były interesujące muszą być prostsze, tańsze i bardziej dostępne dla małych zespołów. Samochód rajdowy musi dać się zbudować bez tej całej elektroniki i dużych koncernów, ale wciąż musi być szybki, dobrze wyglądać, być głośny i bardzo mocny – to jest idea rajdów.” – Juha Kankunen; EVO Magazine (2011)

Silenzio. Piątek. 2 maja 1986 roku. Rajd Walii. W parku maszyn panuje zamieszanie. Nerwowość. W zespole młodego Harriego Toivonena trwają przygotowania Metro 6R4 do startu. Nagle zapada cisza. Milkną klucze. Zespół na chwilę zamiera. Ciszę przerywa jeden z mechaników mówiąc – „Harri, powinieneś iść do biura zawodów.”

Momento. „Poszedłem do biura rajdu. Tam wszyscy odwracali ode mnie głowy. Nikt nie chciał nic powiedzieć. Potem przyszedł Phil Short i powiedział do mnie >> Harri, mam bardzo złe wieści z Korsyki. << To on mi powiedział co się stało.” – wspomina tę chwilę Harri Toivonen. Ninni Russo, długoletni szef zespołu rajdowego Lancii, tę samą chwilę zapamiętał następująco „Gdy usłyszałem to przez radio… wpadłem w furię! Chciałem zabić Balestre! (Jean – Marie Balestre; dyrektor FISA) To on zakazał latania helikopterami nad samochodami! Może gdybyśmy mieli wtedy helikopter, może bylibyśmy w stanie coś zrobić?! Kto wie? Chciałem go zabić! Ci kierowcy byli dla mnie jak synowie. Jak rodzina!”

Mostro. Rajd Korsyki to trudny sprawdzian dla kierowców. Kręte ciasne odcinki wymagają niezwykłej precyzji i ogromnego fizycznego wysiłku. Fiński kierowca Henri Toivonen jest wyraźnie zmęczony pierwszym dniem próby. Przypominają o sobie stare kontuzje kręgosłupa. Zmaga się z przeziębieniem. „Jako jedyny był w stanie panować nad Deltą S4” – mówili o nim Ninni Russo i Miki Biasion. Lancia Delta S4. Potwór. Samochód, który w swoim szaleństwie został powołany do życia wyłącznie dla jednego celu – by wygrywać. Ponad 550-koni mechanicznych. Napęd na cztery koła. Lekka rurowa konstrukcja obłożona płachtami sztucznego tworzywa z naklejkami sponsorów. 2,5 sekundy do pierwszej setki. Wielu rajdowych komentatorów do dziś uważa, że był to twór, którego mogło zrodzić wyłącznie piekło. W 1986 roku Toivonen wziął udział w testach Delty S4 na torze Estoril. Legenda głosi, że gdyby w tym samym roku wziął udział w GP Portugalii Formuły 1, to z czasem, który uzyskał podczas testów, zakwalifikowałby się do rywalizacji na szóstej lokacie.

Corsica. Siódmy kilometr 18. odcinka Rajdu Korsyki. B-grupowa Lancia Delta S4 wypada z trasy na lewym zakręcie. Wpada do niewielkiego wąwozu i ląduje na dachu. Fiński kierowca Henri Tiovonen i jego amerykański pilot Sergio Cresto zostają uwięzieni w płonącym samochodzie, nie mogąc wypiąć się z pasów bezpieczeństwa. Pomoc przychodzi zbyt późno. Płomienie momentalnie ogarniają samochód i trawią „karoserię” pozostawiając jedynie rurowy szkielet. Partnerzy płoną żywcem. Zawiódł Toivonen? Wśród wielu teorii, między innymi według Waltera Röhrla, sugeruje się, że przed startem kierowca przyjął zbyt dużo leków przeciwbólowych oraz na grypę, które spowolniły jego reakcje za kierownicą. Zawiodła Delta? Od dawna mówiło się o tym, że Delta jest śmiertelną pułapką. Krucha rurowa konstrukcja, zredukowana do minimum klatka bezpieczeństwa, aluminiowe zbiorniki paliwa pod siedzeniami zawodników – podczas poważnego wypadku dawały zerowe szanse przeżycia. Zespół Lancii bardzo szybko zabrał zgliszcza samochodu z miejsca wypadku i nigdy nie pojawił się szczegółowy opis techniczny wraku, mimo prowadzonego w tej sprawie śledztwa. Z uwagi na brak naocznych świadków i wiele tajemnic prawdopodobnie nigdy nie poznamy prawdy.

Daccapo. Następnego dnia po tragicznej śmierci Toivonena, dyrektor FISA, podjął decyzję o definitywnym zakończeniu zmagań w Grupie B. Dał też koniec rodzącej się dopiero Grupie S. Krytykowano Balestre, że są to działania podjęte zbyt późno, bo pozwolił na tworzenie samochodów, które w warunkach rajdowych jeździły szybciej niż człowiek był w stanie reagować. Otworzył wrota piekieł i zaprosił tam śmiałków gotowych ryzykować własnym życiem dla chwały. Jednak nie ukrywajmy, Grupa B była polem zmagań wyłącznie dla wybitnych kierowców i tylko takich dopuszczano do tych elitarnych zmagań. Harri Toivonen pytany o to czy wierzy, że brat był najlepszym kierowcą na świecie odpowiedział „na tym etapie ścigania każdy z nich był najlepszy”. Od teraz topową rajdową grupą miała być ta oznaczona literą „A”. Rywalizację w niej miały podjąć samochody o mocy do 300 koni mechanicznych, których produkcja seryjna wynosi minimum 2500 sztuk. Śmierć Toivonena była ogromną tragedią, ale przyczyniła się do powstania zupełnie nowego pola walki. Rozpoczęła się nowa era rajdów samochodowych. Wyścig zbrojeń rozpoczął od początku.

Breslavia. Listopadowy poranek. Sobota, lekko mży. Chłodno. Wrocław leniwie budzi się do życia. Właśnie kończę jeść drożdżówkę ze śliwką przed zakładem Clair, podobno to są najlepsze bułki w mieście. Gęste kłęby siwej pary wydobywają się z podwójnych wydechów. Wysokie obroty, ssanie jeszcze trzyma. Dwa doładowane litry. Szesnaście zaworów. Niecałe dwieście koni mechanicznych. Strzepuję resztki okruszków drożdżówki ze swetra. Zaraz wsiadam. Szerokie nadkola. Lotka lekko uniesiona ku górze. Napęd na cztery koła. Cholera, nie potrafię oddzielać Lancii od rajdów. Patrzę na to auto i jedyne co widzę, to masa błota wyrzucanego spod kół. Zmagania. Walka człowieka i maszyny. Tumany kurzu. Płonące auto Toivonena. Ślizgający się Stratos Munariego. Bezlitosnego i szorstkiego Kankunena w Delcie Integrale. Lancia to trudna historia. Brutalna.

Eroe. Bez względu na to, kto o niej pisze lub mówi, zawsze pojawia się w pierwszej dziesiątce legendarnych samochodów rajdowych wszech czasów. Po zlikwidowaniu Grupy B, Lancia nie chciała oddawać prymatu w rajdach, bez względu na to czym miała się w nich ścigać. Przystąpiono do budowania auta, które stałoby się idealnym narzędziem do zmagań w nowej Grupie A. Owocem zaledwie ośmiomiesięcznej pracy zespołu Abartha była, zupełnie nowa, rajdowa Lancia Delta Integrale HF. Samochód, który dzięki takim kierowcom jak Juha Kankunen i Miki Biasion dał Lancii 6 tytułów Rajdowego Mistrza Świata. Z rzędu. Sześć. Gdy ktoś wygrywa raz, mówi się, że mu się udało. Gdy ktoś wygrywa dwa lub trzy razy, mówi się, że jest w szczytowej formie. Gdy jednak ktoś wygrywa sześć razy z rzędu, nikt już nic nie mówi, każdy tylko pyta: „Kto to wreszcie przerwie?!”

Strada. Wyjeżdżam z terenu pofabrycznych zakładów. Próbuję wyjechać z podporządkowanej na ruchliwą wrocławską ulicę. Wpuszcza mnie dżentelmen w białym kombi. Kiwa mi dłonią porozumiewawczo. Robi to z taką gracją jakby przepuszczał weterana wojennego. Na światłach zrównuje się ze mną. Dokładnie ogląda Lancie wychylając się znad kierownicy. Wiedzie wzrokiem od przedniego zderzaka, przez felgę i nabrzmiałe nadkole, aż do tylnych drzwi. Więcej pewnie nie widzi. Przeszywające spojrzenie bacznego obserwatora. Trochę jakbyśmy należeli do tej samej sekty, a ja trzymałbym w dłoniach Świętego Graala. Czuję się jak bohater rajdowego odcinka, który po cywilnych drogach dojeżdża na kolejną linię startu. Myślę, że to jest najważniejszy powód, dla którego ludzie pożądali i wciąż pożądają Delty Integrale. Czasy się zmieniają, ale nie ludzka natura. My nieustannie chcemy zadawać się ze zwycięzcami, z tymi najlepszymi, charyzmatycznymi, tymi którzy osiągnęli sukces. Być przy nich, mieć coś od nich, żeby samemu poczuć się herosami. Jak bardzo prawdziwy jest reklamowy slogan – „w niedzielę wygrywasz rajd, w poniedziałek sprzedajesz samochody”. Zmienia się światło. Ruszam dalej. Nerwowo. Docieramy się.

Sfruttare. Jest mokro. Napęd na cztery koła niewiarygodnie trzyma Deltę na błyszczącym pasie asfaltu. Rozumiemy się coraz bardziej. Kolejny zakręt, pewniej, z większą prędkością. Wyraźnie czuję jej szerokie biodra i każdy milimetr szyn, po których zmierzają dokładnie tam gdzie tego chcę. To trzymanie jest kluczem do potęgi Delty. 200 koni mechanicznych pod maską oznacza 200 koni mechanicznych, które możesz wykorzystać. Kolejny bieg. Twarde sprzęgło. Delikatny gaz. Precyzyjne biegi, które wchodzą z mechaniczną manierą. Współcześnie budujemy auta z mnóstwem koni mechanicznych, których nie potrafimy wykorzystywać. Paweł, opiekun samochodu, który podróżuje ze mną na fotelu pasażera, kiwa głową wskazując na lewy pas.Widzę jego uśmiech przyzwolenia. Asfalt nieco wyschnął. Redukcja. Gaz. Delta nabiera pędu. Zaczyna sprint. Wskazówki nerwowo drgają ponad żółtymi cyferkami. Ożywa powyżej 3000 RPM, bo to właśnie za tą magiczną granicą zaczyna ożywać turbo. Piękny niesymetryczny układ wskazówek prędkościomierza i obrotomierza. Na twarzach mamy coraz szersze uśmiechy, to ten piękny mały grymas, który odróżnia jazdę samochodem od kolekcjonowania emocji.

Prontezza. Lotnicze wskaźniki to nie jedyny bojowy element Integrale. W niej nawet siedzi się w pozycji, którą nazwałbym – gepard gotowy do ataku. Jest się pochylonym do przodu. Kolumna kierownicy wystaje przesadnie prosto. Zmusza to kierowcę do utrzymywania gotowości, ale zapewnia wręcz genialną widoczność. DNA nie oszukasz. Delta Integrale jest mechanicznym ucieleśnieniem pasji. Motoryzacyjną fascynacją i rajdowym obłędem w cywilnym wydaniu. Smaczkiem może być to, że przełączniki świateł zostały żywcem przeniesione z Ferrari F40. Są też fenomenalne wewnętrzne klamki, które przypominają mi nieco o moim Volvo 850.

Elefantino. Uwielbiam tego małego słonika biegnącego przez sawannę czerwonych liter HF, przymocowanego na atrapie grilla Delty. Podobno ludzie z Lancii sami nie do końca wiedzą, dlaczego słonik, albo nie chcą wiedzieć. Wszystko wskazuje na to, że na jednym ze spotkań ktoś rzucił – weźmy słonika do rajdowego logo Lancii, bo słoń to jest takie zwierzę, że jak już zacznie biec, to nic go nie może zatrzymać. W włoskim folwarku, w którym gościł już wierzgający rumak Ferrari i wściekły byk Lamborghini, radośnie biegnący Elefantino wydaje się być uroczym pomysłem mamy jednego z inżynierów Lancii.

Mito. Na przestrzeni lat o Delcie Integrale napisano i powiedziano wiele. Wciąż powstają kolejne opracowania technicznych niuansów i dokładniejsze opisy. Dla mnie Delta Integrale HF w historii rajdów zaczyna się na Korsyce. To maszyna zrodzona w okolicznościach tajemniczej tragedii. Samochód, który stał się kolejnym obłędem Lancii w drodze do wygrywania. Świętym Graalem, który stał się przedmiotem pożądania i synonimem zwyciężania. W końcu Integrale to legenda, która na zawsze zostanie zapamięta przez świat rajdów dzięki takim herosom, jak J. Kankunen oraz M. Biasion i tego nikt nie zmieni. Delta jest pociągająca i fascynująca w swoim micie, nie odzierajmy jej z tego piękna, bo okaże się, że zostanie jedynie nagim Golfem z przyklejoną lotką i poszerzeniami zaprojektowanymi przez Gandiniego.

Tekst: Sławomir Poros

Zdjęcia: Roman Rudnicki

Specjalne podziękowania dla Pawła i Bartosza z firmy Clair Kosmetyka Samochodowa za udostępnienie samochodu i gościnę.

Źródła opracowania: Lancia Delta 4X4/Integrale” Graham Robson; https://www.motorsportmagazine.com/archive/article/august-2011/80/corner-corsica-forever-finnish-0; https://www.autosport.com/wrc/feature/3470/remembering-henri-toivonen