Blog
Warsaw Moto Show 2015

Warsaw Moto Show 2015

imprezy

DSC_8511

Przy okazji relacji z Gran Tursimo Expo wspominałem jak trudno w Polsce stworzyć dobre motoryzacyjne targi czy wystawę. Większość polskich organizatorów uważa, że naszym rodakom wystarczy rzucić dwa Ferrari i cały lud będzie szczęśliwy. Taka wodzionka zamiast porządnej pomidorowej. Otóż Polacy ostatnimi czasy stali się bardziej wymagający i oczekują zdecydowanie czegoś więcej. Świadczy o tym chociażby prężnie rozwijający się rynek dóbr luksusowych. Dlatego kiedy usłyszałem, że w Warszawie szykuje się gruba impreza byłem szczęśliwy. A jak było ?

DSC_8342

Warsaw Moto Show współpracę z nami rozpoczęło bardzo dobrze. Jak już kilka razy wspominałem, nasza ekipa jest liczna, dlatego czasem trzeba trochę się pogimnastykować, żeby dostać akredytacje dla wszystkich. Ale z WMS nie było problemów, dostaliśmy tyle karteczek ile potrzebowaliśmy. W sumie przez cały ten rok tylko Verva żydziła. Po części otrzymanie akredytacji od WMS dla bloga oznaczało zgłoszenie go do udziału w konkursie o nagrodę „bloga motoryzacyjnego roku” – całkiem fajnie, że ktoś o czymś takim pomyślał, ale jak się okazało chyba całkowicie zapomnieli o tym konkursie, bo nie dostaliśmy żadnej nagrody.

DSC_8529

I tak, w sobotę z samego rana, wyruszyliśmy na targi w składzie nieco zmienionym, bo zamiast Merecia pojechał z nami Trzeciu z Lani by Trzeciu. Ten fakt wywołał falę komentarzy, wiadomości i pytań –
a szczególnie powtarzało się jedno:  Czy Mereć odszedł z tejsted!? Uspakajam, Mereć nadal jest w tejsted, chociaż często go zwalniamy, ale zawsze wraca. Droga z Łodzi do Warszawy nie jest specjalnie emocjonująca, dlatego też ten fragment pominę. W Nadarzynie pod halą wystawową czekał na nas korek – niby irytująca rzeczy, a jednak cieszyło że targi cieszą się takim zainteresowaniem.

DSC_8367

Zabezpieczyliśmy auto na jakimś polu i ruszyliśmy do głównej hali. Odebranie akredytacji poszło bez problemu, nieco zakręcona, ale miła obsługa ogarnęła temat błyskawicznie. Później przyszedł czas na odnalezienie biura prasowego, żeby zdobyć mapkę – Stasiak ma jakiegoś fioła na punkcie tych mapek i bez przewodnika nie chce zwiedzać. Biuro prasowe na WMS było bardzo ciekawym miejscem – chyba pięciu pracowników obsługi siedzących przy jednym komputerze i dwóch ochroniarzy. Zdaje się, że pilnowali żebyśmy za dużo pączków nie zjedli i za dużo wody nie wypili. Trzeciak- 2 metry wzrostu i łapa jak u Hulka, bał się po „krówki ciągutki” wstać z krzesełka, żeby na glebie nie skończyć z elektrodami z tasera w plecach. Dziwna atmosfera tam panowała. Nie to co w Poznaniu, gdzie śliczna i miła pani proponuje kawkę i ciasteczka. A i jeszcze inteligentnym żarcikiem powita.

DSC_8558

Dobra, mapka na pokładzie – ruszamy. Pierwsze co dało się odczuć to fakt, że całe targi odbywały się na terenie hali targowej Ptaka,
czyli czegoś w stylu naszych rzgowskich hali, gdzie sprzedaje się ciuchy. Oczywiście na WMS nie było ciuchów tylko auta. Ale podział terenu na boksy i charakterystyczne korytarze pozostał, ale my zaczęliśmy od tych dobrych akcentów. Na pierwszy rzut poszło R8,
co prawda z leciwym V8, ale to zawsze R8. Do tego dwa bolidy starej formuły – tego jeszcze nie grałem, więc nawet sobie przysiadłem
w jednym. Z tego co zrozumiałem na tym stoisku miało się też pojawić LaFerrari, które miało być jedną z 3 największych atrakcji na targach, ale się nie pojawiło. Podczas targów usłyszałem plotkę, że nikt nie planował nawet tego auta ściągnąć i była to tylko kiełbasa targowa. Za to pojawiły się dwie pozostałe atrakcje, czyli Arrinera Husaria… moją opinię na temat tego projektu pominę, bo to drażliwy temat
i pozostawię to już w spokoju. Trzecią atrakcją było Lambo 50 Anniversary.

DSC_8351

Resztę zwiedzania można wrzucić do jednego worka – dużo fajnych samochodów, ale wszystko poupychane w kiepsko zaaranżowanych, zamkniętych, przestrzeniach boxowych. Co z tego, że Mereceds na swoim stoisku miał AMG GT i same grube modele, skoro ich prezentacja ograniczała się do postawienia aut na dywanie i mniej więcej taki schemat panował wszędzie.

DSC_8414

Fenomenem było stoisko warszawskiej firmy MG SPEED, która zajmuje się handlem ekskluzywnymi samochodami i którą darzę sympatią, chociaż na WMS się nie popisali. Na powierzchni mniejszej od mojej kuchni upchnięte X aut, w tym bardzo ładnego Astona i BMW6. Ni to dobrze zaprezentowane, ni to ładnie pokazane, ale za to duuużo. Aston wepchnięty gdzieś pod ścianę w myśl zasady, aby był. Czemu nikt nie wpadł na to, że wystarczą dwa auta – choćby ten Aston i BMW, kilka uprzejmych hostess i konkretnie zaplanowane stoisko, żeby stworzyć coś co przyciągnie uwagę? Pierwsza hala była bardzo obfita w ładne auta i co do tego nie ma wątpliwości.
Jeśli chodzi o kontent to zarówno wystawcy jak i organizatorzy bardzo dobrze się spisiali. Ale powiedzmy sobie szczerze, że na 100 grubych aut ani jedno nie było jakoś ciekawie zaprezentowane.
To by było na tyle z hali pierwszej.

DSC_8400

Druga hala na którą trafiliśmy to hala klasyków. Tu powtórka z rozrywki. Boksy, boksy i boksy. Ale jak dłużej nad tym pomyślałem
w przypadku klasyków miało to akurat sens. Weźmy chociaż wystawę Mercedesów w dużym otwartym boksie – białe podłogi i surowe słupy ładnie podkreślały klasyczne auta.

DSC_8444

Klimat trochę podobny do berlińskiego Remis. Wątpię, żeby ktoś to
w ten sposób zaplanował i przewidział, ale suma sumarum dobrze wyszło. Nie zapomnijmy, że jesteśmy w jednej wielkiej hali handlowej, dlatego nie obyło się bez poupychanych aut po boksach, często pojedynczo i kompletnie bez sensu.

DSC_8461

Trzecia hala – performance. I tu widać, że halę oddano do dyspozycji kreatywnym ludziom, którzy próbowali zaaranżować swoje stoiska jak najlepiej potrafili. STWDrift i VTG –  bardzo ładne stoiska.
Klub Mustanga też starał się zrobić amerykański klimat i jakoś to prażyło.

DSC_8504

Targi oceniałbym z dwóch perspektyw. Kontentu i to dobrej jakości zjechało się sporo, ale sposób prezentacji często nie wiązał się
z niczym zaskakującym.

DSC_8509

Z bólem muszę przyznać, że Arrinera miał najciekawsze stoisko chociaż widziałem je już kilka razy, ale w perspektywie całej reszty… Dopiero na zdjęciach doliczyłem się, że na targach było 5 Lamborghini. Ja utrzymywałem, że były 2. Wszystko przez to, że ktoś wcisnął Lambo pomiędzy 6 zupełnie przeciętnych samochodów, przez co straciło ono na swojej egzotyce. Piękne Ferrari upchnięte pomiędzy jakieś GT86 i inne lowbudgety. Gdyby byli tam Włosi to
z Warszawy do Łodzi brakłoby drzew, na których mogliby wieszać wystawców.

DSC_8430

Zapytałem jednego z wystawców z czego wynika takie podejście do samego prezentowania aut. Odpowiedź nawet minimalnie mnie nie zaskoczyła – „duże koszta, a to bez sensu i  tak Polacy lubią jak jest dużo wszystkiego – jak cyganie”. Czyli do tej pory nikt nie wpadł na to, że można zrobić zajebiste stoisko i korzystać z niego przez kilka wystaw, minimalizując tym samym koszta i tworzyć rozpoznawalną markę – konsekwentnie realizuje to Arrinera.

DSC_8436

Podsumowując – targi fajne. Dużo aut, dużo ludzi, dużo wystawców. Ale ta atmosfera kojarząca mi się z godzinami spędzonymi na chodzeniu po sklepach w poszukiwaniu ubrań przygniatała.
Drugą rzeczą jest to, że prawdopodobnie był to jednorazowy strzał, bo przecież już za jakiś czas hale zaczną być zasiedlane przez sprzedawców.

DSC_8453

Z takimi mieszanymi uczuciami zakończyliśmy wizytę na WMS
i udaliśmy się na prywatne after party, co było o tyle ciekawym wydarzeniem, że mieliśmy własnego gitarzystę i nawijacza Fritza, który śpiewał BAD POP live.

Copyright © 2017 Tejsted.pl