Blog
Mercedes SLS AMG – Mewa

Mercedes SLS AMG – Mewa

tejsty

Sportowy. Lekki. Super. Te trzy słowa tworzą jedno z najbardziej rozpoznawalnych oznaczeń w świecie motoryzacji – SLS, Mercedes – Benz SLS AMG to auto, które dopełniło „tejstedowy marsz po marzenia”. Ja zawsze chciałem pobawić się Audi R8, marzenie spełniłem dzięki firmie RideMe. Marzeniem Ołówka od zawsze było Audi RS7, swoje marzenie spełnił dzięki Auto Capital. Marcin Merc, znany ze swojego oddania marce z gwiazdą w logo, zawsze chciał zasiąść za kierownicą SLSa i to właśnie się stało! Jego marzenie spełniła najpierw firma Kimbex, a później Auto Capital. Czas więc opisać ostatni etap spełniania naszych marzeń i wyruszyć po nowe!

Na wstępie przyznam, że SLS nigdy nie był samochodem, który w jakiś niebywały sposób mnie pociągał. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale oprócz unoszonych do góry drzwi dla mnie nie było w nim nic nadzwyczajnego. Szczerze mówiąc, to SLS wygląda trochę jak ogrodowa taczka – krótki z tyłu, a długi z przodu. Niemniej, im więcej czasu spędzałem z tym autem, im bardziej je poznawaliśmy, tym bardziej się przekonywałem, że ten samochód to rzeczywiście coś wyjątkowego. Wisienką na torcie było spotkanie twarzą w twarz z posiadaczami SLSów. To zabawne, ale AMG SLS to chyba jeden z niewielu supersamochodów na świecie, który ma swoje forum internetowe, na którym gromadzą się jego posiadacze z całego świata, wymieniając się informacjami kto jaką śrubkę dziś wymienił.

Mówiąc o SLSie nie można zacząć inaczej, jak od wspomnienia o genezie samego modelu. Jako następca modelowy, SLS zastąpił kosmicznego Mercedesa SLR McLaren. Jednak historycznie, po niespełna 60 latach, zastąpił kultowego Mercedesa 300SL „Gullwing” – auto, które w swoich czasach reprezentowało nowoczesną technologię, innowacyjne podejście do konstruowania sportowych aut i przede wszystkim niesamowite osiągi. Dokładnie tym samym miał odznaczać się model SLS.

Za cały projekt SLSa odpowiedzialna jest fabryka AMG, co nadaje mu wyjątkowej renomy samochodu, przynajmniej w części, składanego ręcznie – choćby doskonały silnik V8 składany jest kompletnie ręcznie w fabryce w Affalterbach. Co ciekawe, SLS nigdy nie był dostępny z manualną skrzynią biegów, bo jak mówią jego projektanci, „człowiek nigdy nie będzie w stanie tak doskonale zmienić biegu, jak ich automatyczna skrzynia”. Nie do końca jest to prawda, bo AMG de facto jej nie zrobiło. W SLSie znajdziemy taką samą skrzynię jak w Ferrari California, czy Ferrari 458, czyli przekładnię pochodzącą z firmy Getrag, która zaopatruje w swoje produkty prawie wszystkie modele Ferrari oraz linię Mpower. Jednak w Mercedesie coś poszło nie tak, bo o ile te same skrzynie w Ferrari działały bez zarzutu, o tyle w Mercedesie były jak technologia sprzed 10 lat. Sprowadzało się to do tego, że skrzynie w SLSach 2011/2012 czasem się gubiły, a na zmianę biegu w trybie manualnym trzeba było czekać bardzo długo. Jak się później okazało część tego problem można było rozwiązać przez update oprogramowania, ale wciąż to nie było to czego można by oczekiwać. Późniejsze modele tego problemu już nie miały.

SLS to ciekawe auto. Z jednej strony zabawka, bo co innego można powiedzieć o samochodzie, który odpycha się wyłącznie tylną osią, ma 570hp, 650Nm i silnik o pojemności 6.2l? Ja w nim widzę fajne auto na weekendy, do poszalenia, do zabawy. Coś co w moim przypadku jest w stanie zastąpić Porsche, które średnio lubię, mimo tego, że SLS ma tylko dwa miejsca, a Porsche może ich mieć cztery. SLS ma tylko jedną poważną wadę, szczególnie gdy jesteś podobnego koszykarskiego wzrostu jak ja… otóż, mając 168 cm wzrostu, żeby zamknąć te wspaniałe skrzydlate drzwi, albo musisz użyć laski, albo nienaturalnie wychylić się poza auto. Wbrew wielu opiniom, SLS nie ma i nigdy nie miał systemu automatycznego zamykania drzwi. Opcja ta została usunięta przez konstruktorów ze względu na zbyt dużą masę siłowników i elektryki.

Natomiast z drugiej strony, jeśli jesteś typową Andżelą i właśnie zalajkowałaś stronę „Prawdziwy facet zaczyna się od 180cm!”, to też niestety nie zagrzejesz miejsca pasażera w SLS obok swojego Seby, dlaczego? Bo Twój facet musiałby zrobić dziurę na własną głowę w dachu za ponad 800.000PLN. Problem nie polega na samym upchnięciu się w środku, ale w samym zamykaniu drzwi, bo za każdym razem walisz się w głowę – potwierdzone info. Kończąc temat drzwi. Ciekawostką jest to, że znajdują się w nich ładunki, które podczas wypadku katapultują drzwi umożliwiając ewakuację pasażerów.

Niedawno rozmawiałem z moim kolegą – Włochem, który przez kilka lat używał SLSa jako samochodu totalnie daily. Zapytałem go o to, jaka jest największa wada SLSa? Jedyne, co był w stanie stwierdzić to to, że jazda w deszczu, albo przy oblodzonej nawierzchni, kompletnie traci sens. Auto staje się trochę nieprzewidywalne, a kontrola trakcji nie zawsze potrafi sobie poradzić z warunkami na drodze… ale mój włoski przyjaciel zapomniał wspomnieć, że jego auto miało blisko 650hp po wizycie u typowego Luidżiego.

Faktem jest to, że SLS w ciężkich warunkach wymaga pewnej wprawy nawet przy fabrycznych ustawieniach. Mimo to, SLS to świetny wybór jeśli chodzi o supercar, którego chcemy po prostu używać, albo jako „my first own supercar”. Jest wygodny, wysoko zawieszony, można nim śmiało jeździć po mieście i do tego, najważniejsze, nie psuje się! AMG stworzyło auto, które nie ma jednej podstawowej cechy większości superaut – nie wymaga odwiedzania serwisu minimum raz w miesiącu. I to chyba jest argument nie do zbicia.

SLS, jak na prawdziwe AMG przystało, ma dwie podstawowe cechy, jest piekielnie szybkie, bo do pierwszej setki rozpędza się w niecałe 4s i do tego obłędnie brzmi. Nie wiem, co jest takiego w dźwięku niemieckich aut, ale one są złowrogie. Mroczne. SLS niesamowicie brzmi, a gdy po prostu wciskasz gaz w podłogę to masz wrażenie, że ta pierwsza „setka” pojawia się znacznie szybciej niż w 4s. Mimo bardzo dobrego wygłuszenia kabiny, krótki tył auta sprawia, że wydechy dość wyraźnie słychać.

Zawodzi mnie samo wnętrze. Do momentu, w którym nie odpalisz silnika zupełnie nie czujesz się wyjątkowo. Wsiadasz jak do co trochę lepiej doposażonej C Klasy. Po tak kosmicznym samochodzie spodziewałbym się czegoś bardziej WOW! Nie mówię, że jest źle. Wszystko jest ładne, proste, dobrze wykonane, ale nie ma takich smaczków, które sprawią, że będziesz schodził wieczorami do garażu, żeby posiedzieć w swojej bazie, ale może w tym tkwi sukces tego auta. Z zewnątrz jest ujmujące, a w środku zupełnie zwyczajne. Nie przytłacza swoją obecnością, co ułatwia używanie go na co dzień.

Ale co dalej? SLSa skończono produkować w 2014 roku. Wielu uważa, że jego następcą jest AMG GT, ale w to chyba wierzą tylko najbardziej oddani fani marki. GT nawet w części nie wygląda tak dobrze jak SLS, a do tego jest zbyt delikatny. Brakuje mu tej agresji i nieco szorstkiego charakteru. Tak też zresztą uważają sami przedstawiciele marki. Podczas prezentacji modeli koncepcyjnych AMG GT zapytano, czy to będzie następca SLSa? Odpowiedź była prosta. „SLS zastąpił „Gullwinga” po 60 latach. SLSa skończyliśmy produkować w 2014 roku. Nie minęło dość dużo czasu, żebyśmy mogli pokazać światu coś równie dobrego. Na to będzie trzeba jeszcze poczekać.”

Osobiście SLS przypomina mi moje ukochane Audi R8. To dobry wóz. Auto, które jest świetne do świrowania, ale sprawdzi się też w życiu codziennym. To jak z tą „właściwą” dziewczyną. Nie wystarczy, że w łóżku jest kosmos. Przy śniadaniu też musisz z nią o czymś ciekawym porozmawiać i to są właśnie kochanki pokroju SLS, R8 czy Porsche. Gdybym miał rozpatrywać wybór auta jako „super daily” to osobiście nie zdecydowałbym się na SLSa, ale oczywiście brałbym go pod uwagę. W naszych zmiennych warunkach pogodowych zdecydowanie się na auto, które ma wyłącznie tylny napęd i prawie 600hp to duża fanaberia. Po tym jak widziałem, gdy zimą Tico wciągało M6 pod zaśnieżoną górkę, sami rozumiecie. Mimo to, SLS w dobrych warunkach jest niesamowity – stabilny, pewny w prowadzeniu i piekielnie dobry w tym, do czego został stworzony, czyli dawaniu czystego fun’u. Wniosek, gdybym nie był zakochany w R8 jeździłbym SLSem.

Zdjęcia: Great Katspy

Dziękujemy firmie KIMBEX oraz Auto Capital za udostępnienie aut do testów i poświęcony czas.

Praca z Wami to zawsze świetna zabawa i bardzo przyjemnie spędzone chwile.

Copyright © 2017 Tejsted.pl