Blog
Pianista – BMW M6

Pianista – BMW M6

tejsty

DSC_7551

Wielkim fanem BMW nie jestem i  nie jest to tajemnicą. W zasadzie lubię tylko cztery modele z czego 3 w wersji Mpower : M3, i8, M6 i ostatnio, pomimo złośliwości moich tejstedowych kompanów, że to damskie auto, bardzo polubiłem się z BMW M2. Akurat na szykany w tym zespole jestem uodporniony, bo jako fan Juka nie mam łatwego życia. Ale nawet dla takiego umiarkowanego konesera marki jak ja, BMW M6 stanie się samochodem nad którym się pochylisz i przyznasz, że to kawał dobrej motoryzacyjnej roboty z nowoczesnym podejściem do zmieniającego się świata.

DSC_7534

BMW M6 to ciekawe auto i według mnie najładniejsze w całej gamie Bawarek. Po długiej nieobecności, prawie sportowa limuzyna w coupe, powróciła do oferty jako propozycja dla bardzo ciekawej grupy docelowej, o której nieco później. Miałem okazję jeździć zarówno wersją Grand Coupe jak i Coupe, zawsze były to zabawki z dopiskiem „M” w nazwie i jedno mogę powiedzieć z całą stanowczością – jeśli ktoś nie lubi BMW dla zasady to seria 6 będzie wyjątkiem od reguły.

DSC_7548

Zabierając się za artykuł i podsumowując testy, wiedziałem że M6 mi kogoś przypomina, tylko nie wiedziałem kogo i to mi nie dawało spokoju. Chodziłem po domu i myślałem. Piłem herbatę, kawę, jadłem ciasto, przełączałem programy w telewizji i nagle trafiłem na relację z XVII Konkursu Chopinowskiego i bingo! BMW M6 jest jak pianista, w zasadzie jak wirtuoz. Taki Leszek Możdżer motoryzacji. Kiedy spojrzymy na nie z boku to zobaczymy gentlemana – pianistę w dobrze skrojonym, klasycznym, garniturze. Nie w smokingu, czy jakimś mało męskim wąskim garniaczku od Armaniego. Nie zobaczymy w nim też modnego gościa, który podążając za drwaloseksulanymi trendami zapuścił sobie brodę i zaczął podwijać nogawki w geście solidarności z powodzianami. On jest pianistą, wirtuozem, występuje na scenie przed ludźmi, których szanuje i chce po prostu wyglądać bardzo dobrze.

DSC_7553

Dziś klasyka przez bardzo wielu kojarzona jest z nudą, a BMW 6 z pewnością takie nie jest. Przede wszystkim nie wygląda sztampowo, jest w nim coś wyróżniającego. Otóż, teraz do wzorowego wizerunku pianisty musimy dodać pewne smaczki, na które może pozwolić sobie jedynie wirtuoz nie wystawiając się tym samym na pośmiewisko – skarpetki w kolorowe rąby, małe czerwone guziczki przy mankietach i czerwone okulary korekcyjne. Właśnie takie drobiazgi sprawiają, że Bawarka jest inna, jest ciekawa, ale nie narzuca się nikomu i nie stara się być w swojej wyjątkowości nachalna.

DSC_7633

Tak bym zamknął temat wyróżniającej się stylistyki. To auto jest świetnie zaprojektowane, bo łączy w sobie elegancję z nutką ekstrawaganckiego sznytu. Długa, płynna maska, rozbudowany przód i skromny tył, który nadaje całości lekkości. Nie jest to folwark znany z wymyślnych Lambo czy Ferrari, w tym przypadku „sznyt” oznacza właśnie czerwone guziczki przy czarnych mankietach.

DSC_7584

Skoro już popatrzyliśmy na naszego pianistę to warto słów kilka powiedzieć o jego grze, bo jest równie nienaganna jak jego aparycja. Nasza wersja Coupe była napędzana benzynowym silnikiem V8 o pojemności 4.4 litra Twin Turbo o mocy 560 hp i w dostępnej gamie jest rozsądnym wyborem. Najsłabszy silnik 3.0l jest trochę za mały, z drugiej strony jednostka 5.0l, dostępna w starszych modelach, jest opcją dla prawdziwych koneserów. 4.4l jest idealną wypadkową, bo musicie wiedzieć jedno, jeśli pianista ma skarpetki w romby i czerwone guziczki to na bank nie jest zwykłym grajkiem tylko wirtuozem.

DSC_7593

Tak też jest z BMW M6. On ma dwa charaktery niczym doktor Jekyll i pan Hyde. Możecie nim jeździć dostojnie, tak jak przystało na auto klasy Premium, które rozmiarami przypomina małą limuzyną. Ale takie zabawy nie dotyczą wirtuozów. Oni nigdy nie grają nutka w nutkę tak jak ktoś to zapisał na pięciolinii. W zaplanowany układ kompozytora potrafią dodać coś od siebie i wyrwać się przed szereg, dzięki czemu stają się wyjątkowi.

DSC_7556

To idealnie opisuje charakter tego auta. Kiedy znudzi Wam się powolne dziadowanie na ulicy i zapragniecie nieco depnąć, to dostaniecie taki ogień w piecu, że będziecie chcieli wziąć garść nerwosolu na podróż. To jest coś niesamowitego jak to auto doskonale łączy w sobie cechy mini limuzyny i auta nieco sportowego. Ciężko mówić o serii 6 „limuzyna” albo „auto sportowe”, bo ono ani nie jest takie ani takie. Jest czymś pomiędzy, czymś czemu nadano nazwę Coupe, ale to nie do końca opisuje charakter Szóstki.

DSC_7537

Ale BMW nie jest zupełnie bez wad. Jedną z nich, chociaż też polemizować można czy to wada, jest stały napęd na tył. Jeśli myślimy o wykorzystywaniu wszystkich 330 koni, a w szczególności całych 500 koni w wersji najmocniejszej, to musimy się z pewnością zapoznać z tym w jaki sposób wyprowadzić to auto z poślizgu. Kontrola trakcji bardzo Wam w tym pomoże, ale biorąc pod uwagę, że każdy w salonie obiecuje z niej korzystać a niewielu to robi w rzeczywistości, serio warto chociaż dla zabawy poślizgać się na „oślej łączce”. Dobrze wiedzieć ile miejsca potrzeba, żeby precyzyjnie wyjść ze ślizgu i przy tym nie zawadzić gdzieś tyłkiem. BMW M6 jest świetnym fortepianem, ale żeby w pełni wykorzystywać jego możliwości trzeba ćwiczyć i przełamywać schematy niczym wirtuoz na sali koncertowej.

DSC_7542

Ale z drugiej strony nie jest też tak, że BMW M6 jest niewiadomo jakim potworem, przynajmniej w tej wersji 4.4 litra. Po prostu czasem może Was zaskoczyć swoim potencjałem, bo w 70% sytuacji będzie przewidywalne i idealne w prowadzeniu. Przyjemne, łatwe w opanowaniu i z bardzo komfortowym zawieszeniem. Te 30% to zabawy z mokrą nawierzchnią i wyłączoną trakcją, której zdecydowanie lepiej używać choćby w zimę. Ale to jest cecha wirtuozów, lubią zaskakiwać i lepiej być na to przygotowanym.

DSC_7621

Zaskakiwanie ma tu bardzo pełny wymiar, bo otwierając drzwi i zajmując pozycję za kierownicą też poczujecie małe „wow”. Seria 6  w moim odczuciu jest z tej pozycji trochę inna od reszty BMW. Nie dziwi świetne wykonanie, bo tym można się zachwycać w autach składanych ręcznie. Tu po porostu musi być bardzo wysoki poziom, bo po to ktoś wydaje około 500 tysięcy PLNów, żeby otrzymać jakość w najlepszym wydaniu.

DSC_7639

W słowie „jakość” otrzymujemy skórzaną, miękką, deskę rozdzielczą, karbonowe albo drewniane wstawki połączone z aluminium elementami. Wszystko na poziomie niemieckiego umiłowania do dobrego wartościowego produktu. Tu nawet plastik jest plastikowy. Świetne wykonanie na najwyższym poziomie, czyli to czego można się spodziewać po takim aucie i nie być przy tym rozczarowanym – nawet stawiając poprzeczkę bardzo wysoko.

DSC_7613

Warto też wspomnieć o fotelach, które regulują się w każdej możliwej pozycji i wspaniale trzymają w każdej sytuacji. Tym samym BMW serii 6 staje się bardzo ciekawym autem pod każdym względem. Podwójny charakter tego auta najlepiej oddaje kierownica, bo ona wcale nie zachęca do przestrzegania „pięćdziesiątki” w mieście. Jest mała w przeciwieństwie do całej bryły auta, profilowana, zahaczająca o sportowy krój, i nie ma na niej 100 przycisków do obsługi całego świata – wszystko mówi Ci „ Panie kierowco, spróbujmy bujnąć to żelastwo!”.

DSC_7608

I może Was ponieść w tym wypadku do ponad 300 km/h. Ale nic dziwnego, bo patrząc na zegary z symbolem „M” każdy ma ochotę depnąć. Szczególnie gdy za każdym razem kiedy dodacie gazu usłyszycie rewelacyjny dźwięk godny pianistycznego wirtuoza. Dźwięk bardzo niemiecki, poprawny i równy. Tak jak pewne utwory mają w sobie cechy geograficzne – inaczej brzmią utwory układane w Hiszpanii, a inaczej te rosyjskie, tak też niemieckie V8 brzmi zupełnie inaczej niż choćby włoskie, już nie mówiąc o amerykańskim. Ale cechą wspólną każdego silnikowego koncertu jest „strzał z wydechu”, który w tym wypadku zespala nam dwa światy : nudnego pianisty z szalonym wirtuozem.

DSC_7616

Bez dwóch zdań BMW M6 jest ciekawą propozycją, tylko dla kogo ? Z pewnością jest to auto dla faceta. W pierwszym momencie od razu skierowałbym je do grupy nieco podstarzałych lowelasów, którym jeszcze nie znudziło się podrywanie dziewczyn na „przegazówki” przed przejściem dla pieszych. Ale kiedy rozejrzałem się po okolicy kto jeździ Szóstką to bez względu na różnicę czy był to Grand czy zwykłe Coupe, głównie byli to młodzi ludzie w przedziale 30-40 lat. I to chyba jest klucz do tego co BMW chciało osiągnąć.

DSC_7630

W dzisiejszych czasach nie dziwią już przypadki młodych bogaczy. Dziś możesz mieć 25 lat, a na koncie gromadzić pierwsze miliony PLNów. Bo nie wiek jest ważny, a szczęście połączone z pomysłem i pracowitością. Jeśli jesteś inwestorem i sam dochodzisz do fortuny to na wydawanie pieniędzy patrzysz nieco „dojrzalej” i zaopatrujesz się w produkty, które odpowiadają na Twoje potrzeby, a nie wyłącznie zaspokajają hedonistyczne fanaberie. Masz 25 lat, sporą sumę pieniędzy i potrzebujesz auta schludnego, niezbyt krzykliwego. Jeśli w tym wieku wchodzisz do gabinetu, gdzie spotykasz się z bandą podstarzałych dziadków w garniturach nie możesz tam wejść w klapkach – o ile nie jesteś Zuckerbergiem. Dlatego wybierzesz BMW 6, bo ono będzie właśnie takie jak Ty. Z jednej strony eleganckie, klasyczne i dojrzałe zupełnie, a z drugiej strony szalone, wariackie i ryzykanckie – bo mając 25 czy 30 lat nie da się uniknąć pewnych młodzieńczych odpałów.

DSC_7647

Ktoś może powiedzieć, że teoria chybiona, bo w Polsce nie ma takich ludzi. Otóż to zaskakujące ilu młodych właścicieli BMW Serii 6, których osobiście poznałem właśnie tak je definuje. Osoby starsze wybiorą modele serii 5 albo 7, bo one są bardziej zachowawcze i roztropne. Za to Szóstka znajduje rozwiązanie jak połączyć szaleństwo choćby modelu 3 z dostojnością wspomnianej serii 7. To auto szczerze mnie ujęło swoją funkcjonalnością i fantazją. Z pewnością jest bardzo mocną pozycją do rozważenia stojąc przed wyborem dużego coupe. Chociaż w tym segmencie ciężko być faworytem mając za przeciwnika choćby równie ciekawe modele Mercedesa w wersjach AMG. Jedno można powiedzieć – jeśli tylko będziecie mieli okazję pojeździć BMW 6 to spróbujcie i poczujcie jak to jest pozarzucać tyłem mini limuzyną.

BMW M6 udostępniła firma :

549222_1844718195753737_6945879184046264804_n


Zdjęcia popełniła niezastąpiona –
 Kinga Vaanilliaa

  • Kziomek

    Naprawdę świetny blog, trafiłem tutaj przez artykuł o samochodach polskiej mafii, spodziewałem się krótkiego wywiadu, a dostałem coś świetnego, po tym artykule widzę, że to nie był jednorazowy strzał. Zmiencie tylko te komentarze na disquisa i będzie super 👌

Copyright © 2017 Tejsted.pl