Blog
Stypendysta – Mustang 2015

Stypendysta – Mustang 2015

tejsty

DSC_4779

Po 51 latach Ford zapisuje nową kartę w historii motoryzacji i wprowadza Mustanga do europejskich salonów. Za Oceanem jest największą konkurencją dla Camaro i Challengera, ale po naszej stronie Globu walczy o wpływy z zupełnie innymi oponentami. Czy można stworzyć auto, które z jednej strony będzie wygrywało z czołowymi AmCarami, a z drugiej strony stanie do walki z Mazdą 6 czy nawet Toyotą GT86 ?

DSC_4689

Mustang to symbol, legenda, historia, ale chyba przeszedł mi już etap Janusza Malkontenta – mówiącego, że jak coś jest nowe (nowym wcieleniem) to z założenia musi być chujowe. Kiedy zaczynałem robić tejsty jednym z pierwszych samochodów, które tu trafiły był Mustang Boss 302. Wtedy krytykowałem to w jakim kierunku idzie Ford i że powinniśmy zatrzymać Mustanga na latach 70. Po roku zmieniłem nieco zdanie.

DSC_4722

Nowy Mustang to przełomowy krok w historii Forda, bo to pierwszy Kucyk dostępny w europejskich salonach. Do tej pory jeśli ktoś miał na niego ochotę to musiał go na własną rękę przytachać z USA. Pewnie liczba ściąganych Mustangów na nasz kontynent przekonał Forda do podjęcia męskiej decyzji, żeby wreszcie wysłać je do salonów. Ten manewr pewnie została zaplanowany x lat wstecz, ale tak to sobie tłumaczę. I patrząc po początkowych wynikach sprzedaży było to posunięcie mistrzowskie, bo rozchodzą się one w bardzo dobrym tempie.

DSC_4753

Pierwszy raz „nowego” Mustanga zobaczyłem na tegorocznych targach Motor Show w Poznaniu. Z racji tego, że zaszliśmy jego stoisko od dupy strony i w zasadzie widziałem tylko kawałek dachu, to strzeliłem sobie: „O, ale fajne BMW!” i pomyślałem wtedy o serii 6. Jeśli ktoś chce zapytać czemu akurat Bawarka to oddalam to pytanie. Jak już doszliśmy do tego, że to jednak amerykański Kucyk i ma silnik 2.3 ecoBoost to oczywiście szydziliśmy z niego i od razu skazaliśmy go na piekło. Dziś nieco żałuję, bo jednak się pomyliłem.

DSC_4748

Nowy Mustang to zupełnie świeże podejście do tematu. Do tej pory w kolejnych generacjach (mówię o tych współczesnych Mustangach) Ford ograniczał się do zmian jakiś bibelotów. Tutaj pokazano coś kompletnie nowego, począwszy od karoserii która ma bardziej europejskie kształty, przez nowe jednostki napędowe, aż do totalnie nowego wnętrza. Co ciekawe temat wnętrza jest na tyle gorący, że niektórzy moi znajomi chcieliby je po prostu przełożyć do swoich starszych modeli, które według nich są ucieleśnieniem nowoczesnej amerykańskiej motoryzacji.

DSC_4669

Taki pogląd wyraża też mój kolega Piciu, który jeździ Bullitem z 2008 roku. Piłem z nim niedawno nad Wartą i mądrze wtedy powiedział: „nowy Mustang jest trochę jak taki stypendysta z college’u: wysportowany, dobrze uczący się, z modną fryzurą i kurtką ala baseballówka – taki chłopiec, którego kochają matki wszystkich koleżanek, ale z samymi koleżankami – friend zone 4 ever. Za to starsze generacje Mustanga są jak ten typ, który jest w każdej ekipie. Gość pije 8 browarów i nie dosyć, że w miarę prosto idzie to jeszcze  jest w stanie poderwać każdą laskę w pubie.”. I coś w tym jest. Nowy Mustang ma swój styl – nikogo nie udaje, nie aspiruje do tego żeby być kojarzonym z klasą sportową, premium albo tym bardziej z legendarnym Pony Carem. Ale w całym tym byciu sobą jest nieco przeciętny, co się zdarza gdy chce się być lubianym przez wszystkich.

DSC_4692

Warto zastanowić się do kogo będzie trafiał ten Mustang. Podejrzewam, że wierni fani marki to największa grupa odbiorców. Ludzie którzy już mieli Mustanga wymienią go na… nowego Mustanga. W drugiej kolejności będą Ci, którzy „zawsze chcieli mieć amcara, ale bali się go ściągnąć z USA” i na końcu będą Ci którzy kupią go z ciekawości, wybierając jako alternatywę dla Vagów czy Ryżowców. Trzecia opcja miałaby sens gdyby zespół marketingowy Forda, szczególnie w Polsce, nie przespał idealnego momentu na dotarcie do tej grupy. Nie ściemniajmy, Mustang to nie Lambo czy Rolls, że nie musi się reklamować – a ile reklam tego modelu widzieliście w Polsce? Jak na auto które ma podnosić słupki sprzedaży, a nie być elitarną zabawką to słaba ta kampania. Moim zdaniem nowy Mustang to konkurencyjna oferta dla wszystkich w swoim segmencie średnich (nawet rodzinnych) samochodów jak Mondeo czy Mazda 6. Z tym, że Mustang łączy w sobie użytkowość z zabawą i nutką adrenaliny jaką możecie dostać kupując kompletnie niefunkcjonalną Toyotę GT86.

DSC_4769

Nasz testowy Mustang to wersja dostępna wyłącznie w USA, dysponująca silnikiem 3.7 litra o mocy 305 hp i automatyczną skrzynią. W europejskich salonach znajdziemy wyłącznie silniki 2.3l ecoBoost 317 hp i 5.0l 421 hp – cytując klasyka „najlepiej zacząć od środka”, dlatego my zaczęliśmy od 3.7. Dopiero niedawno trafił się nam model z silnikiem 5.0 i manualną skrzynią biegów.

11930577_593352037473949_1672312022_o

Stylistycznie Mustang z zewnątrz bardzo dobrze się prezentuje. Jest europejsko łagodny, ale zachowuje w sobie nieco amerykańskiego burgera – szczególnie z masywnym przodem.

11902893_593352117473941_273751644_o

Z tył również nie można się niczego doczepić, bo lampy doskonale współgrają z dyfuzorem. To nadaje mu charakteru, którego mogłoby być więcej.

DSC_4732

O ile z zewnątrz można się dopatrzeć inspiracji innymi samochodami i poprzednimi modelami Mustanga o tyle wnętrze przeszło gruntowne zmiany. Najbardziej podobają mi się dwa elementy: kierownica i zegary.

DSC_4836

Reszta mogłaby nie istnieć, bo nie jest aż taka super. Przypnę się do tego, że „gałkę automatu” widziałem w artykule o Prosiku 911 4s. Ale poza tym wnętrze jest dobrze spasowane, chociaż trochę ponure. Plus za niebieskie podświetlenia, bo ładnie grają z wszechogarniającą czernią.

DSC_4703

Po zajęciu miejsca za kierownicą, w całkiem wygodnych fotelach, przychodzi moment na wystartowanie. Fakt, w 3.7 dźwięk nie jest zachwycający. Jest ładny, ale bez rzucania na kolana. Za to V8 o pojemności 5.0l brzmi już bardzo dobrze. Jedynym minusem jest brak możliwości otworzenia przelotu w wydechach.  Przez brak takiej opcji 5.0 nie jest aż takie wściekłe jakby mogło być. Jak brzmi ecoBoost nie wiem, ale podobno dźwięk jest wzmacniany głośnikiem…

DSC_4719

Teraz czas na odczarowanie kilku mitów na temat amerykańskich samochodów. Przede wszystkim – jazda. Wszyscy spodziewają się albo totalnej lipy albo fajerwerków. Prawda jest taka, że Mustang jeździ jak normalna osobówka. Kucyk skręca i wbrew pozorom trzyma europejski standard zawracania, zupełnie jak prawie każde inne auto. Ciężko mówić o jakiejś mega precyzji i czułości układu kierowniczego, bo pewnie jak ktoś to projektował to przede wszystkim skupiał się na tym żeby było wygodnie, a nie na tym żeby ktoś startował w KJSach. Układem kierowniczym nie będziecie ani zawiedzeni ani rozczarowani, jest taki jak powinien być w przeciętym samochodzie.

DSC_4738

W kwestii mocy, 3.7 jest optymalne by żwawo się poruszać. Korzystając wyłącznie z automatu, czy to w trybie cywilnym, czy sportowym jest wystarczająco dużo mocy, żeby coś wyprzedzić albo ścignąć jakąś Hondę na światłach. Tylko nie róbcie tego na łopatkach, bo akurat pracownik odpowiedzialny za ten element miał urlop. Co jak co, ale łopatkowe biegi to się nie udały. Jeśli chodzi o 5.0 to czego można się spodziewać ? Robi to co robić powinno, czyli zapierdala. Te 4,5 – 5 sekund do setki to nie jest rekord miasta, ale w silniku 5.0 drzemie duży potencjał. Ciekaw jestem co można zrobić z ecoBoostem, bo od osób które już miały okazję nim jeździć słyszałem, że model ten ma przyszłość z racji swoich całkiem niezłych osiągów jak na pojemność butelki wody mineralnej. Ja w takie wynalazki nie wierzę, ale jeszcze poczekam.

DSC_4675

Kolejnym plusem nowego Mustanga, a zarazem parametrem który bardziej zbliża go do Europy niż do Ameryki jest zużycie paliwa. Przyszedł czas na postawienie grubej kreski i oddzielenie nią czasów kiedy to amerykańskie auto kojarzone było z ogromnym spalaniem. Mustang 3.7 nie miało z nami lekko, a palił około 11 litrów i to jest całkiem dobry wynik jak na zabawę, którą nam dostarczył. Za to 5.0… schodzi poniżej 14 przy delikatnym traktowaniu. Na etapie zabawy w dwie pozycje gazu „otwarty – zamknięty” spali w granicach 17 litrów. Są to wyniki dobre jak na ofertę pod prawym pedałem.

DSC_4781

Mustang ma elementy słabe już na pierwszy rzut oka. Gdzieś tam plastiki słabej jakości, to coś tam z fotelem nie tak. Ale dałbym mu szansę na zaaklimatyzowanie się. Ciekaw jestem co będzie najsłabszym ogniwem nowego modelu i o czym jeszcze zapomniał Ford oprócz założenia skrzyni w łopatkach. Podejrzewam, że najczęściej serwisy będą robiły zawieszenia, bo amerykański standard pływania po drogach może nie do końca sprawdzić się w Europie. Zawieszenie jest komfortowe, ale przy tym bardzo miękkie. Tryb sportowy je nieco usztywnia tylko ile można jeździć na sporcie…?

DSC_4774

Czas zweryfikuje czy warto było postawić na Amcara. Osobiście chyba brałbym Mustanga stojąc przed dylematem co nowego kupić za 180 tyś. PLN, bo tyle kosztuje 5.0 w całkiem nieźle uzbrojonej wersji. Na ecoBoosta póki co bym się nie porwał, więc nawet nie myślę ile musiałbym wypić, żeby zapłacić za niego 140 tyś. w podstawie. Mustang mimo wielu lat i ogromnej zmiany nieustannie ma w sobie to coś. Do tego jest ciekawą propozycją pod trzema względami: przede wszystkim cenowo, bo nie ukrywajmy hajs się musi zgadzać, a 180 tyś. za dobrze wyposażonego, salonowego, potwora to nie jest dużo ; po drugie, stylistycznie to auto serio robi dobrą robotę w segmencie gdzie powinno być kwalifikowane, czyli gdzieś w okolicach Mazdy 6 albo Mondeo ; po trzecie, mechanicznie nie jest najgorzej – przynajmniej na początku przygody. I to jest to co wyróżnia Mustanga na tle dwóch wspomnianych wcześniej aut. W minimalnym stopniu, ale zawsze, dostarczy on Wam adrenaliny porównywanej do tej z Toyoty GT86 albo Scirocco.

DSC_4677

Podsumowując, nowy Mustang bezapelacyjnie otwiera nowy rozdział w historii modelu. Jest przeznaczony bardziej dla tych, którzy już mieli okazję zetknąć się z jego wcześniejszymi wcieleniami, ale to wynika jedynie z nie do końca udanej kampanii marketingowej. Jak dla mnie model ecoBoost powinien być lansowany w kategoriach auta dla ekologicznych fanów amcarów myślących o założeniu rodziny – jest w miarę duży, oszczędny i nie trzeba się go wstydzić. Wersja 3.7 prawdopodobnie będzie najczęściej wybieranym modelem przez amerykańskich nastolatków, za to 5.0 po obu stornach Oceanu trafi do nowych i obecnych fanów marki, którzy nie mogą się obyć bez dźwięku V8, a chcą mieć salonowe auto z gwarancją i serwisem.

Copyright © 2017 Tejsted.pl