Blog
Hulk – Lamborghini Gallardo

Hulk – Lamborghini Gallardo

tejsty

DSC_2267

Randkowanie z Gallardo to jak umawianie się z dwiema dziewczynami na jedną randkę. Taka trochę piękna fikcja, bo idziesz na spotkanie z jedną dziewczyną i w dowolnym momencie za pomocą magicznego przycisku „CORSA” możesz przełączać jej charakter. Jesz kolację w hipsterskiej miejscówce z wyluzowaną dziewczyną ubraną w Najki i zwiewną letnią sukienkę, z którą zawsze znajdziesz wspólny temat i miło spędzisz czas. Ale wystarczy jeden „klik!” i w łóżku masz istną Diablice przy której może nie starczyć Ci siły na kolejną rundę.

Początkowo kiedy zabierałem się za ten artykuł chciałem napisać, że Gallardo to doskonały samochód aby zacząć swoją przygodę z „super samochodami”. Pewnie dlatego, że Gallardo było pierwszym Lambo do którego wsiadłem kilka lat temu i wtedy wydało mi się, że jest idealne. Gallardo swoją nazwę zawdzięcza jednej z odmian „walecznych” byków, hodowanych z przeznaczeniem do walk na Korridzie. Podobnie zresztą jak odmiana Miura, której nazwa zdobi karoserię jednego  z najwspanialszych aut świata czyli Lamborghini Miura. Swoją drogą Gallardo waży 1410kg, czyli mniej więcej tyle co dwa byki tej rasy.

DSC_2242

Lamborghini Gallardo LP 560-4 to szósta z kolei odmiana tego modelu, która przeszła gruntowne przeróbki stylistyczne i mechaniczne. Dla włoskiego koncernu z Sant’Agata Bolognese Gallardo jest jak dla Volkswagena – Golf, czyli auto które bez końca można ulepszać i liftować, bo jest po prostu hitem sprzedaży. Od momentu prezentacji na targach we Frankfurcie w 2003 roku do końca produkcji w listopadzie 2013 roku sprzedano dokładnie 14.022 sztuki – najwięcej w historii marki. Lambo istnieje od 52 lat, a liczba sprzedanych Gallardo stanowi prawie połowę wszystkich aut, które opuściły włoską manufakturę. Dlaczego ? Bardzo wiele osób ogląda rzadkie auta jedynie na zdjęciach. Jednak kiedy spotkacie się z nimi na żywo okazuje się, że Ferrari jest szerokie, Rolls przeogromnie wielki, a Aston niski. Z Gallardo jest zupełnie inaczej. Ono i na zdjęciach i w rzeczywistości jest skromne w rozmiarach i piękne w swojej agresywnej formie.  Nie bez powodu jest nazywane „Baby Lambo”.

DSC_2279

Jednak Baby Lambo ma niewiele wspólnego z dziecięcą niewinnością. Po pierwsze nie mamy tu legendarnych „lamo doors”, które teoretycznie zarezerwowane są tylko dla modeli z silnikiem V12. W Gallardo mamy V10 5.2l generujące teoretycznie 560 hp, o czym informuje nas liczba w oznaczeniu modelu LP 560-4. Przy okazji, LP określa sposób ułożenia silnika i oznacza Longitdionale Posteriori, czyli podłużnie z tyłu. Cyfra 4 informuje nas o napędzie na wszystkie koła. Sam silnik to specyficzna jednostka, która bardzo wysoko się wkręca, co sprawia że wydobywający się dźwięk jest… o ile w Astonie jest to symfonia, tutaj mamy do czynienia ze zjawiskiem gdzie 560 włoskich byków tańczy pogo w rytmie death metalu. Ale bez wątpienia da się tym dźwiękiem upajać, bo jest po prostu wyjątkowy.  Silnik przeszedł kilka modyfikacji względem poprzednich wcieleń i został wyposażony np. w bezpośredni wtrysk paliwa, a blok silnika został wykonany w całości z aluminium. Takie same silniki znajdziecie w Audi  S6 i S8, także gdybyście chcieli Lambo w wersji limuzyny to polecam.

DSC_2299

Jak już zamknięcie się w kokpicie Gallardo to poczujecie się nieco klaustrofobicznie,  mi akurat się podoba i lubię to w autach sportowych, bo czuję się wtedy bardziej „związany” z tym całym złem – może byłem mało przytulany w dzieciństwie i szukam bliskości. Ostro pochylona przednia szyba nieco zmienia widoczność do której można się przyzwyczaić w standardowych autach, ale idzie się szybko przestawić. Szczególnie, że przód auta jest krótki, więc nie trzeba też wychylać się zza kierownicy, żeby sprawdzić czy nie gubimy przedniego zderzaka. Jeśli chodzi o patrzenie przez ramię do tyłu to nic nie zobaczycie, więc zostają lusterka albo kamera cofania. Najlepszym momentem jazdy Gallardo jest odpalanie, bo wymaga najmniej pracy. W tym momencie rozlega się „piękny hałas”, zupełnie wyjątkowy i niepowtarzalny, zarezerwowany tylko dla Lamborghini. Odpalając, patrzycie sobie przez ten szklany lufcik przed sobą i czujecie jakby anonsowali Was przed wejściem na arenę Korridy. Jak w tym momencie lekko dotkniecie prawego pedała to za plecami poczujecie, że Wasz przeciwnik jest już gotowy do walki. Trochę jak byk zamknięty w boksie, który kopie w drzwi chcąc wejść na arenę. Od momentu kiedy ruszycie wszystko w tym aucie będzie dla Was walką, mniejszą bądź większą ale walką. Przede wszystkim Gallardo jest niebywale twarde i sztywne. Każda dziura, tory tramwajowe albo choćby pieszy będzie powodowało, że z deski rozdzielczej wyjedzie mały krasnal ogrodowy z kijem golfowym i będzie Was łoił gdzie popadnie. Na pewno przy dłuższej wycieczce po dziurawej drodze odczujecie to na swoim kręgosłupie.

DSC_2288

Ale ma to swoje plusy, bo dzięki sztywnemu zawieszeniu oczywiście zwiększa się precyzja jazdy, co w przypadku Gallargo daje Wam szanse na to, że wrócicie do domu w całości. Ma to też wpływ na kontrolę tego co możecie zrobić zza kierownicy. Chociaż słowo „kontrola” to coś bardzo względnego w tym przypadku.  Gallardo jest wyposażone w napęd na cztery koła. Jest on rozłożony w stosunku 70% tył i 30 % przód, więc na mokrej nawierzchni zachowuje się jak auto z napędem tylko na tył. Choć wiele elementów Gallardo jest żywcem zerżniętych z Audi jak choćby niektóre przyciski konsoli, czy sam silnik, o tyle doskonałej trakcji z Audi konstruktorzy już zapomnieli zabrać. Chociaż te chromowane przyciski szyb, świateł itd. są bardzo fajne i mają wyścigowy klimat. Jeśli będziecie traktować swoje Gallardo jako bulwarówkę, czyli zaczniecie korzystać z kontroli trakcji i zapomnicie o przycisku CORSA to Lambo da się lubić i będzie miłym byczkiem, którego da się pogłaskać. Krótkie trasy, duże prędkości,  bez nagłych szarpnięć za kierownicę, to recepta na poruszanie się w trybie uspołecznionym. Automatyczna skrzynia eGear działa w takich warunkach całkiem nieźle. W tym trybie jeśli koła zaczną tracić przyczepność to gaz zostanie tak ograniczony, żebyście okrutnym międzygazem nie wylecieli w kosmos. Bez wątpliwości skrzynia w nowszych Gallardo została ulepszona po fatalnej konstrukcji z poprzednich modeli,  w których biegi zmieniały się z rocznym opóźnieniem, do tego występowały problemy z jej oprogramowaniem i przegrzewaniem się.  Ale wiadomo każdego korci, żeby sprawdzić co to potrafi.

DSC_2285Za pierwszym razem zdecydowanie polecam wybrać się na pas zamkniętej drogi, bo w dziewiczym starciu z Gallardo można się nieco zdziwić. To tak jak z celowym ślizganiem się po zaśnieżonym placu, niby głupota ale jesteście wtedy w stanie ocenić jak zachowa się auto podczas poślizgu. W Gallardo po wyłączeniu ESP i odpaleniu trybu CORSA – po włosku „nie chce wrócić do domu”, zorientujecie się, że jesteście na prawdziwej Korridzie, bo od tego momentu trzeba trochę powalczyć i być nieco bardziej świadomym tego, że to nie jest  całkowicie idiotoodporna zabawka. Początkowo przy takim ustawieniu dla mało wprawnego kierowcy Lambo może być trudne do opanowania:  łatwo je wprowadzić w poślizg i wcale nie tak prosto z niego wyjść.  Z racji małej kierownicy trzeba się trochę nakręcić, ale za to jest ona pokryta świetnym materiałem, który idealnie trzyma się w dłoniach. Tryb CORSA podobno zmniejsza czas przełączania biegu o 40%… walcząc o życie ciężko to stwierdzić, ale na pewno nie brakuje wtedy mocy. Ulepszona skrzynia eGear w trybie CORSA naprawdę robi bardzo dobrą robotę, a międzygaz oferuje pełen dostęp do piekielnego zła w praktycznie każdym momencie. Pamiętajmy jednak o tym krasnoludku, który za każdym razem kiedy wpadniecie w nierówność wyjeżdża z kijem i napierdala po nerach. Do tego przy większych dziurach możecie mieć wrażenie, że w środku wszystko trzeszczy, ale wtedy trzeba dodać więcej gazu i wszystko się samo zagłuszy.

DSC_2319

Baby Lambo jest fenomenem. Jest małe, poręczne, wydawałoby się przyjazne człowiekowi. Faktycznie poniekąd takie jest. Do momentu kiedy na własną prośbę nie zrobicie sobie z niego piekła dzięki trybowi „sport”. Jednak tę dwulicowość uznałbym za wielką zaletę Gallardo. Jest to auto bez wątpienia, które dostarcza niesamowitych wrażeń z jazdy i oferuje duże możliwości. Przy tym jest dość małe co sprawia, że łatwo je prowadzić po zatłoczonych ulicach i parkować w mieście. Jest też stosunkowo tanie nie tylko przy zakupie, ale przede wszystkim w utrzymaniu. Jeśli jesteście choć trochę ogarnięci to podstawowy serwis możecie zrobić sobie sami.  Lamborghini Gallardo to auto jeszcze z epoki kiedy nie wszystko było w 100% kontrolowane przez kosmiczną technologię. Trochę niedoskonałe, z wadami, czasem ciężkie do opanowania, ale Gallardo ma w sobie To coś co sprawia, że jest wyjątkowe i kochane przez tak wielu. Bo kto by nie chciał mieć jednej kobiety na sto sposobów…

DSC_2250

DSC_2304

DSC_2306

DSC_2308 kopia

Specjalne podziękowanie dla  firmy Gran Sport, która udostępniła nam swój samochód. Bardzo młody zespół z otwartymi głowami, genialnymi pomysłami i odwagą do ich realizacji. To może oznaczać tylko jedno – wspólnych projektów będzie znacznie więcej!

logo-final-poprawione-newnew

Modelki: Daria Kuczyńska, Agnieszka Matczak
Zdjęcia: Kinga Vaanilliaa

Copyright © 2017 Tejsted.pl