Blog

Geneva Motor Show 2016

imprezy

lusso4

Targi w Genewie to największa tego typu impreza na świecie, dlatego też nie dziwi fakt, że każdy liczący się producent prezentuje tam to, co ma najlepszego. Wydaje mi się, że 86-te z kolei targi są czymś przełomowym, bo z jednej strony zaprezentowano na nich wiele aut hybrydowych i elektrycznych – co jest symbolem nieuchronnych zmian, a z drugiej strony po raz ostatni pokazano tak wiele samochodów z dużymi benzynowymi silnikami. Spekuluje się, że Ferrari po raz ostatni zaprezentowało auto z silnikiem V12 – i to uważam za znak nadchodzących zmian. Nasz wyjazd był prezentem od firmy Auto Capital na pierwsze urodziny tejsted i z pewnością było to kilka dni, które będziemy wspominać do końca życia, bo była to nasza pierwsza Genewa, a pierwszy raz zawsze zapada w pamięci.

12814254_456987931164406_8805314378337195505_n

Słowem wstępu wyjaśniam, Ołówka z nami nie było, bo długo przed pomysłem wyjazdu do Genewy zaplanował wyjazd na narty, dlatego targi zwiedzałem ja, Merc i Auto Capital. Ołówek  lubi sobie odpuścić jakąś dobrą imprezę – w zeszłym roku nie pojechał na GranTurismo Polonia, bo chemii się uczył. Co kto lubi…

IMG_7191

Podróż do Genewy z Mercem przebiegała nam jak z płatka. Najpierw samolot, później auto, później nogi. Genewa to piękne miasto, dlatego każdego dnia po targach zaliczaliśmy mały spacer po mieście, bo jest co zwiedzać i gdzie chodzić. Ma ono w sobie nieco z Wiednia. Jest połączeniem klasycznego, starego, miasta z nowoczesnym kapitalizmem. Z tą różnicą, że Genewa nawet nocą tętni życiem i w bocznych uliczkach można spotkać wiele pootwieranych pubów i drink barów, a Wiedeń pod tym względem jest strasznie nudny. Co ciekawe, całe miasto żyje targami. Przykład – sklep jubilerski, w którym biżuteria jest eksponowana w towarzystwie modeli samochodów, albo sklep z kosmetykami samochodowymi, gdzie w głównej witrynie wielki Steve McQueen zaprasza na targi.

steve

Skoro zostaliśmy już zaproszeni na targi, to poszliśmy. Przede wszystkim jeśli ktoś myśli o zwiedzeniu targów w jeden dzień, to odradzam. Za dużo ciekawych rzeczy dookoła, żeby na raz wszystko zobaczyć. Nasze zwiedzanie rozpoczęło się od stoiska Abartha, gdzie pokazano nowego Fiata 124, który wgląda jak Mazda MX5. Jedna z polskich gazet motoryzacyjnych uznała, że to najładniejsze auto targów. No cóż… sami wiecie jak to skomentować.

lusso1

Następne w kolejności było stoisko Ferrari, gdzie zaprezentowano następcę Ferrari FF, czyli Lusso GTC4. Oznaczenie Lusso pojawiło się po raz pierwszy w latach 60 w modelu 250GT Lusso – auto było produkowane tylko przez rok i powstało w ilości 341 sztuk. Samo słowo „lusso” oznacza „luksusowy” i nowe Ferrari wydaje się takim być. To prawie rodzinny super samochód, w którym zmieszczą się nie tylko bagaże ale i 4 osoby.

lusso2

Mieliśmy okazję trochę w nim posiedzieć i przyjrzeć się mu z bliska – rzeczywiście jak na Ferrari to prawie kombi. Do tego z potężnym V12 o pojemności 6.3l o mocy 690hp. Dzięki temu Lusso będzie szybsze od FF i do setki rozpędzi się w 3.4s (FF 3.9s). Ferrari miało jedno z grubszych stoisk na targach.

f12

To co widzicie z zewnątrz to nie wszystko. Za oficjalnym stoiskiem była mniej oficjalna strefa, w której można było nie tylko zakupić wszelkie pamiątki związane z marką, a od razu skonfigurować swoje Ferrari. Do wglądu były wszelkie materiały i inspiracje. Co ciekawe można tam wybrać styl, w jakim chcecie mieć swoje auto i znaleźć inspiracje wyścigową historią marki albo jachtami.

488gtb2

Idąc tropem V12 odwiedziliśmy kolejne stoisko. Tym razem Aston Martin, gdzie swoją premierę miało DB11. Następca legendarnego DB9. Ktoś zapyta „A gdzie DB10 ?”. Otóż „dyszka” była stworzona tylko na potrzeby najnowszej części przygód Jamesa Bonda – Spectre. Swoją drogą taki sobie ten film.

aston

Ale wracając do DB10, wyprodukowano je w ilości jedynie 10 sztuk, właśnie na potrzeby filmu i na tym koniec. DB11 można powiedzieć, że jest produkcyjną i handlową wersją DB10. Na pokładzie znajdziemy 600-konne V12 o pojemności 5.2l TwinTurbo.

aa

Auto robi wrażenie, bo jest bardzo świeże jak na konserwatywne, astonowe, podejście do designu. Od przedstawiciela na targach dowiedzieliśmy się, że na każde wnętrze DB11 potrzeba 8 krów.

astaoan

Gdybyście kiedyś chcieli kupić DB11, w której siedzieliśmy, to te dwa auta, które były wystawione zostały przygotowane specjalnie na targi w Genewie. Na progu drzwi, gdzie standardowo znajduje się blaszka z napisem „Aston Martin Hand built in England” znajdziecie dopisek „for 2016 GenevaMotorshow” – ten malutki element, niby zupełnie bez znaczenia, w obliczu setek tysięcy odwiedzających i dziesiątek aut świadczy o tym, jak ważne są targi w Genewie dla świata motoryzacji.

aston2

DB11 wygląda bardzo dobrze, po prostu mi się podoba. Co nie zmienia faktu, że moim zdaniem wnętrze trochę kuleje. Touchpad żywcem wyciągnięty z AMG GT, chromowane przyciski, które wyglądają jak z plastiku, pewnie to kwestia konfiguracji, ale jakoś specjalnego wrażenia to na mnie nie zrobiło.

lambo2

Z ciekawszych prezentacji warto też wspomnieć o Lamborghini Centenario LP770-4. Auto robiło dużą furorę i w sumie nie wiem dlaczego. Nie jest to jakiś „majster pis”, bo wygląda jak Huracan na sterydach z dodatkiem Aventadora. Jakoś nie przemawia do mnie ta retoryka. Za to przemawia do mnie V12 o pojemności 6.5l generujące 770hp.

lambo

W artykule o Gallardo wspomniałem o tym, jak rozczytywać oznaczenia marki Lambo. Centenario to limitowana seria (powstanie 20 sztuk z dachem i 20 bez dachu) wypuszczona na 100 urodziny założyciela marki Ferruccio Lamborghini. Stąd też sama nazwa – centenario. W języku hiszpańskim i portugalskim oznacza to tyle samo, co dla nas wiek, czyli po prostu 100 lat.

lambo

W Meksyku od 1921 roku wypuszczana jest okolicznościowa moneta o tej nazwie na obchody odzyskania niepodległości spod okupacji hiszpańskiej. Nie tylko Lambo wybrało sobie taką wyjątkową nazwę, bo jest też rum i tequila Centenario. Tak więc jak widzicie – nie ma w tym aucie nic „wow”.

_MG_7378

Jedno z największych stoisk zaprezentowała firma McLaren. Nie jestem jakimś dużym fanem tej marki, ale P1 to już inna sprawa. Zaprezentowane auto było wersją fullcarbon, ale nie P1 było bohaterem stoiska.

McLaren1

Bohaterem miały być dwa modele – 570GT i 675LT Spider, limitowany do 500 sztuk. Nie lubię kabrioletów z założenia, ale przyznaję że 675 nawet budzi moją sympatię. Jest w nim coś ujmującego.

mclaren

Za to 570GT to ciekawa koncepcja. McLaren mówi wprost – zbudowaliśmy daily car. Bazą był model 570S, a GT ma być jego odpowiednikiem do jazdy na co dzień. Auto wyposażono w silnik V8 o pojemności 3.8l i mocy 570 koni.

IMG_6578

I to, co mogłoby wydawać się idiotyczne, ale powiększono bagażnik do 220 litrów. Bardzo ładnie zaprezentowano też McLarena 650S w specyfikacji GT3. Niezwykle przyjemne stoisko.

bt3

Zanim przejdziemy do największych smaczków muszę jeszcze wspomnieć o Bugatti, które po 15 latach od premiery Veyrona wraca z nowym modelem Chiron. Pamiętajcie wymawiamy „szirą”, a nie „hiron”. Auto zbudowane w hołdzie kierowcy wyścigowemu Louisowi Chiron (1899-1979). Od jego nazwiska wzięło się też powiedzonko – “jeździć jak Chiron”, którym określa się po prostu drogowych szaleńców.

_MG_7836

Jak dla mnie auto brzydkie, mające nieładny kolor, który kojarzy mi się z suvem Tesli. Bugatti jakoś niespecjalnie chce się czegoś nauczyć, zupełnie jak moi ulubieńcy z Arrinery. Wsadzili w to benzynowy silnik od czołgu W16 z czterema turbosprężarkami o pojemności 8 litrów. To prawda, że 1500hp to dużo, ale nadal Bugatti pozostaje wielką krową z silnikiem rakietowym na plecach. No nie gra mi to.

pagani5

Teraz czas na to co najlepsze, czyli Pagani i Koenigsegg! Pagani zaprezentowało limitowaną Huayre BC. Jest to specjalna wersja, limitowana do 20 sztuk, która została uzbrojona między innymi w dodatkowy pakiet aerodynamiczny. Za napęd posłużył silnik AMG V12 6.0l o mocy 790hp. Co ciekawe BC jest lżejsza od zwykłej Huayry o 132kg, a przy tym jest mocniejsza o 70hp. Ale o co chodzi z tym BC?

pagani2

Są to inicjały pochodzące od człowieka, który nazywał się Benny Caiola. Tutaj mały prztyczek dla dziennikarza z polskiej wersji TOPowego brytyjskiego programu motoryzacyjnego – Benny już nie wspiera marki Pagani, bo nie żyje od 2010 roku. Kim był Benny? Benny był przyjacielem założyciela marki – Horacio Paganiego i nabywcą pierwszego Pagani wystawionego na sprzedaż. Była to Zonda. Co ciekawe została sprzedana podczas targów w Genewie w 1999 roku. Prywatnie Benny był włoskim imigrantem mieszkającym w USA. Z racji tego, że wtedy imigranci pracowali, a nie czekali na zasiłki, to Benny zabrał się z budowlankę.

pagani33

Tak mu się spodobało, że dorobił się niewyobrażalnej fortuny budując wieżowce i sprzedając mieszkania. Był deweloperem jak Donald Trump. Caiola kochał samochody. Gdy zmarł w wieku 79 lat był właścicielem najdroższej kolekcji Ferrari na świecie. Cała jego kolekcja liczyła 100 różnych superaut, a tylko w przydomowym garażu trzymał ich 30. W jednym z wywiadów powiedział„Nie mów nikomu, ale jazda Ferrari jest lepsza niż sex”. Z pewnością Horacio zadedykował swoje auto odpowiedniemu człowiekowi.

pagani34

Czas na wisienkę na torcie – Koenigsegg, a dokładnie hybrydowa Regera. Na stoisku były 3 auta, ale Regera mnie pokochała. Auto zostało zaprezentowane w 2015 w Genewie jako koncept. Przez okrągły rok wprowadzono w nim 3000 poprawek i dziś możemy oglądać to szwedzkie cudo, limitowane do 80 sztuk. Arrinera przez 10 lat dopracowuje swój bolid…

konig

Sam Koenigsegg lansuje Regera jako najszybciej przyspieszające auto na świecie. Aby to osiągnąć na bazie skrzyni biegów z F1, Szwedzi stworzyli swoją skrzynię, która ma tylko jeden bieg. Innowacji i patentów jest dużo więcej. Nawet baterie zasilające 3 elektryczne silniki zostały opracowane przez Koenigsegga.

konigg

To wszystko sprawia, że dostajemy pocisk z silnikiem V8 5.0l wspomagany 3 silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 1500hp. Bugatti u loosers! Regera jest piękna, obłędna, wspaniała! A to, co dzieje się w jej wnętrzu jest kompletnym kosmosem, chociaż to Pagani bardziej przypomina statek kosmiczny. Poczytajcie sobie o tym aucie na stronie producenta www.koenigsegg.com, bo włożono w to auto masę pracy.

koniggg

Warto też wspomnieć o Koenigu One of One. Mylnie dużo osób uważało, że był to model One:1, ale nie, to był One of One. Auto ma taką historię, że pewnego dnia do Christiana von Koenigsegga przyszedł klient i chciał kupić One:1.

one1

Jednak tak się składa, że wszystkie One:1 zostały już wyprzedane, więc wzięli Agere i nieco ją przerobili na model One:1. Tak właśnie powstało jedno z najbardziej spersonalizowanych aut tej marki. Warto wspomnieć, że Agera to najszybciej sprzedany model w historii marki. W ciągu 10 miesięcy sprzedano 25 sztuk.

ono1

Na całych targach było tyle aut i premier, że można by napisać książkę. Nie będę mówił o Suvie od Maserati, bo jest brzydki. Ale moje ukochane Volvo zaprezentowało XC90 w pięknym niebieskim kolorze. Bardzo ciekawym autem jest holenderski Spyker C8, którego powstanie zaledwie 50 sztuk. Co ciekawe auto ma V8 z Audi.  Po małych zawirowaniach pojawiła się również marka Gumpert, która wraca do gry pod zmienioną nazwą – Apollo. Kapitał na rozwój pochodzi od inwestorów z Hongkongu. Arrow to pierwszy model odrodzonego Fenixa, który będzie limitowany do 100, całkowicie spersonalizowanych, sztuk.

arrow

Głównym celem projektu jest powtórzenie sukcesu Gumperta Apollo, czyli wykręcenie nowego rekordu okrążenia na torze Nürburgring samochodem dopuszczonym do ruchu. Polski akcent: w skład dwuosobowego zespołu projektanckiego wchodzi nasz rodak – Jakub Jodłowski!

IMG_20160312_152821

I z tym też wiążę się historia tego zdjęcia. Kiedy my zwiedzaliśmy stoisko Apollo podszedł do nas pan Fu Shing – generalny manager marki (widoczny na zdjęciu). Pogadaliśmy trochę i kiedy okazało się, że jesteśmy z Polski postanowił zrobić sobie z nami zdjęcie i wysłać je Jakubowi. Dzięki temu, bardzo prawdopodobne, że zobaczymy stoisko Apollo podczas Gran Turismo Polonia w przyszłym roku! Na kolejnym stoisku zastaliśmy równie ciekawe auto, było to najszybciej płonący samochód na świecie – Zenvo.

zenvo

O tym wszystkim możecie sobie poczytać u producentów, jeśli coś Was konkretnie interesuje. Ja powiem Wam o tym, jak sobie poradzić z Genewą. Przede wszystkim na wyjazd trzeba przeznaczyć minimum dwa dni. Nie ma sensu męczyć się w jeden. Tak jak mówiłem, samo miasto jest piękne a targi to olbrzymie święto motoryzacji, które warto choć raz w życiu zobaczyć, więc nie ma co się spieszyć. Jak to ugryźć?

brakus

Przede wszystkim trzeba się przygotować na wydatki. Bez ściemy, żeby jechać na te targi trzeba się liczyć z kosztami rzędu 1500-2000zł. Można tam dotrzeć na dwa sposoby, albo samolotem albo samochodem. Nasz wyjazd był połączony z różnymi innymi atrakcjami, więc nami się za bardzo nie sugerujcie. Bilety lotnicze z Wawy do Genewy i z powrotem to koszt około 1000-1500zł, ale sprawdzałem wczoraj ofertę Wizza i bookując bilety z miesięcznym wyprzedzeniem można je dorwać już w granicach 360zł w jedną stronę.

mansory

Można też jechać autem, z Warszawy jest niecałe 1700km, więc do przeżycia, a dzieląc koszta na kilka osób może wyjść całkiem znośnie. Druga rzecz to hotel. Ceny są różne, a w samej Genewie nie jest tanio. Nie oszukujemy się – to jedno z najbogatszych miast w Europie. Zresztą, czego się spodziewać po mieście, w którym na parkingu podziemnym na ścianach wiszą reklamy Bentleya. Polecam patent.

rwb

Genewa to miasto na granicy Szwajcarii i Francji, więc warto zalokować się hotelu po francuskiej stronie granicy. Może nie będzie dużo taniej, ale za kwotę którą i tak musicie wydać dostaniecie lepszy standard niż za tą samą cenę w samej Genewie. My tak zrobiliśmy i mieszkaliśmy w Comfort Suits Port de Geneva – bardzo fajna miejscówka, blisko różnych restauracji. W pokoju obok nas mieszkali mechanicy Lotusa, w tym jeden Polak!

_MG_7440

Ktoś powie „Ale to daleko od targów”. Jeśli jesteś autem to 10 minut max, ale sam organizator targów o tym pomyślał i regularnie prawie spod samego hotelu jeździł autobus, którym można dostać się na targi. No właśnie, targi. Przed wszystkim bilety. Jednorazowy  bilet kosztuje 11 franków, czyli około 44 złotych. Jeśli dopłacicie 4 franki, w cenie biletu będziecie mieli przejazd wspomnianym autobusem.

IMG_6346

Co do samego zwiedzania nie ma tricków. Po prostu się łazi i ogląda, a w sprawie parkingu dla waszego auta – parking na targach, jak się można domyślić, jest z reguły kompletnie zapchany, dlatego od razu kierujcie się do hotelu przy lotnisku. Zapłacicie parę franków, ale jesteście pod samymi targami i do tego auto jest bezpieczne.

vette

Ubierzcie się lekko, bo jest duszno, a szatnia kosztuje 3-6 franków. Mała rada – wybierajcie dni od poniedziałku do piątku, bo w weekendy są okrutne korki pod samą halą i do tego mnóstwo ludzi, aż ciężko zwiedzać. Samym chodzeniem człowiek może się zmęczyć, ale jest gdzie siedzieć i ładować sprzęt typu aparaty, albo telefony.

jag

Do tego jest też kilka restauracji, gdzie można coś zjeść, jest nawet grill! Dobrze się cenią, dwie Nestea w puszce to 10 franków. Teraz to, co interesuje najbardziej – czy można wsiadać do aut? Można, chociaż przed wyjazdem słyszałem, że nie można. Jeśli macie akredytację, możecie robić co chcecie, ale bez tego też się da.

morgan

Wystarczy, że podejdziecie do kogoś z obsługi (szczególnie pod koniec dnia targowego, czyli w granicach godziny 20 pon-pt, albo 19 w weekendy) i powiece, że jesteście fanami marki i istnieje duże prawdopodobieństwo, że jak będziecie bogaci to kupicie ich auto. Jeśli was nie wpuszczą powinniście przestać być fanami tej marki.

benek

Da się wszystko załatwić, tylko trzeba w to włożyć trochę wysiłku. Co robić wieczorem? Zwiedzać Genewę mimo bolących nóg, bo warto. Pomijam to, jakie auta jeżdżą po ulicach, bo to raj dla spotterów.

_MG_7224

W bocznych uliczkach znajdziecie dużo pubów i drink barów, gdzie można posiedzieć. O ceny alkoholu nie pytajcie, bo jak się pije to już się pije. Gdybyście szukali grubszych imprezowych klimatów to jest tylko jeden adres – klub w podziemiach hotelu Kempinski.

918

Zjeść też się da dobrze, bo najróżniejszych restauracji jest całe mnóstwo. Smaczną konsumpcję można zrobić za 15-20 franków, czyli w granicach 80zł od osoby. Pamiętajcie też, że jeśli jedziecie autem, to na granicy Szwajcarii trzeba kupić winietę. No i jeśli jesteście fanami jakiejś konkretnej marki, to możecie tam kupić super pamiątki – począwszy od ubrań, przez breloczki na modelach kończąc. Większość stoisk miała wydzieloną strefę life style, gdzie takie fajne gadżety można było kupić.

shop

Podsumowując, targi w Genewie to przekozacka impreza, którą z pewnością trzeba odwiedzić. Najlepsze auta i to, co bardzo lubię – dopracowany sposób prezentacji. Świetne, przemyślane, stoiska na maksa nastawione na widzów. Widać to szczególnie w obiektywie, bo każde auto było tak ustawione, żeby dało się zrobić dobre zdjęcie bez konieczności wchodzenia na stoisko. Impreza robi ogromne wrażenie i jest to niepowtarzalna okazja do tego, żeby z bliska złapać kontakt z najgrubszymi furami na świecie.

my

Jest to też okazja do poznania ludzi z branży, pamiętajcie że wszyscy wystawcy przyjeżdżają dla Was! Dla swoich fanów. Marcina interesowało wnętrze Astona, to pani mu przez 10 minut wszystko tłumaczyła. Mam wrażenie, że tylko u nas jest tak, że na targach ludzie są za karę, przez co nie zawsze jest miło. Nie mielibyśmy jednak tak wspaniałych przeżyć i nie mielibyśmy o czym Wam opowiadać, gdyby nie Auto Capital. Jeszcze raz dziękujemy!

 

Relacja napędzana przez: 

549222_1844718195753737_6945879184046264804_n

 

Copyright © 2017 Tejsted.pl