Blog
Cud – Corvette C3

Cud – Corvette C3

tejsty

DSC_3189

To będzie rozprawa o samochodzie, który po prostu kocham i koniec. A z miłością jak z matematyką, nie chodzi o to żeby rozumieć tylko o to żeby kochać. Wynika to z tego, że w warsztacie pod C3 spędziłem więcej czasu niż w niej samej i mieliśmy dużo czasu na zapoznanie. Corvette to symbol i chyba jedno z dziesięciu najbardziej kultowych aut zza Oceanu.

Z pewnością Amerykanie nie mogą przeżyć, że auto które stało się jednym z symboli amerykańskiej motoryzacji zostało zaprojektowane przez rosyjskiego Żyda, mieszkającego przez pewien czas w Niemczech. Zora Arkus – Duntov to człowiek, który wprowadził Corvette w nową erę i zapisał się na karcie motoryzacyjnej historii jako „ojciec chrzestny” tego modelu. Zora był inżynierem i kierowcą wyścigowym, nawet dwa razy brał udział w wyścigu Le Mans.
Wraz z bratem prowadził firmę tuningową, w której przerabiał auta i silniki do samolotów oraz helikopterów. Swoją przygodę z GM zaczął całkowicie w stylu „american dream”. Otóż Zora w 1953 roku napisał list do samego prezesa GM – Maurica Olley, w którym gustownie ujął swoje rozczarowanie Corvettą. Generalnie wylał swoje żale mówiąc, że Corvetta „wygląda, ale nie jedzie”. Po tym liście Zora został zatrudniony w koncernie i w bardzo krótkim czasie zrobił amerykańską karierę. Z marszu został odpowiedzialny za cały model Corvette, a niedługo po tym stał się nadzorcą całego segmentu sportowego w Chevrolecie. Dzięki jego projektom Chevrolety zaczęto modernizować i wyposażać w hamulce tarczowe, wtryski paliwa, ostre wałki i 4 stopniowe skrzynie automatyczne.

DSC_3176

Zawsze kiedy wracam do amerykańskich klasyków to myślę o standardowej scenie znanej z niezliczonej ilości filmów, w której młody chłopak pożycza od swojego ojca auto, żeby zabrać swoją kobietę na bal… a po drodze upala laka na każdym skrzyżowaniu. Tak sobie myślę, że wszyscy posiadacze Corvette jakich znam, bez względu na ich „prawdziwy” wiek i model posiadanej Vetty, cały czas czują się jak 16 latek pożyczający zabawkę od taty. To auto ma w sobie coś takiego, że w każdym wyzwala poczucie bycia panem szosy.  Za każdym razem kiedy wciskasz chromowaną klamkę w drzwiach ( swoją drogą jeden z moich ulubionych elementów) i przekraczasz próg Vette, przechodzisz do innej epoki motorsportu.

DSC_3314

Epoki, w której sport łączył się ze skórzanymi elektrycznymi fotelami, klimatyzacją, elektrycznymi szybami i kierownicą regulowaną w dwóch płaszczyznach. Od 1980 roku było to standardowe wyposażenie. Jednak C3 nie do końca jest rasowym sportowcem. Wprowadzenie trzeciej generacji Corvetty, czyli modelu C3, w 1980 roku trafiło w „ropowy kryzys” i ekologiczne pierdzielenie. Zaowocowało to tym, że Corvette trzeba było poddać downsizingowi, ale nie wyglądało to tak jak dziś, że do Mustanga pakuje się silnik EcoBoost. Wtedy grano po bandzie i tak długo jak było to możliwe starano się utrzymać silnik o pojemności 5.7 litra. Ograniczono tylko moc do niecałych 200hp, żeby w ten sposób zredukować emisję spalin… żelazna logika amerykańskich naukowców.

DSC_3436

Specjalnie na potrzeby Kalifornii, gdzie przepisy dotyczące emisji spalin były bardziej restrykcyjne niż w innych stanach, do oferty wprowadzono też silnik 5.0 o mocy 190hp. Przez 14 lat produkowania modelu C3 Amerykanie narobili tych wersji dość sporo. Nie wszystkie te opcje były dobrze spasowane choćby z różnymi skrzyniami, dlatego dziś mamy do czynienia z wieloma przekładkami i kombinacjami. Osobiści zawsze trafiałem na  Vetty z silnikiem 5.7, ale w zależności od rocznika miały one pojemność od 5.0 do 7.4 litra. Skoro przy liczbach jesteśmy, Amerykanie sprzedali prawie 550.000 sztuk C3 w ciągu 14 lat. Co ciekawe jeździł taką Hulk Hogan, Arnold Terminator i Hendrix… chociaż ten ostatni to pewnie rzadko był w stanie.

DSC_3416

Prezentowana Vette jest po swapie i ma silnik V8 na wtrysku pochodzący z kolejnej generacji Corvetty modelu C4. Po przeróbkach generuje on moc w granicach 350 hp, co daje efekt w postaci dwóch czarnych śladów przy każdym solidniejszym depnięciu w pedału. Biorąc pod uwagę, że w latach 80 nikt szczególnie nie myślał o kontroli trakcji możecie się czasem poczuć jak słoń na lodowisku. Standardowy silnik C3 o pojemności 5.7l i mocy wahającej się w granicach od 160  do 300 hp, nie do końca był jednostką iście sportową i w tej kwestii nie ma co się oszukiwać.

DSC_3362

Piec ten był idealny na długie trasy, a niut pozwalał na zadawalający start. Żeby zawrócić potrzeba sporo miejsca, bo promień skrętu „jakiś tam” jest i na tym poprzestańmy, dlatego najczęściej przy tej czynności wykorzystywana jest opcja nazywana na kursie na prawo jazdy „z wykorzystaniem dostępnej infrastruktury”. Samo prowadzenie jest raczej rzeczą przyjemną, szczególnie na długich prostych. Ale za to gdybyście chcieli szaleć po krętym torze, to życzę szczęścia i pomyślności. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zawijanie w pół drifcie, czyli z wykorzystaniem pedału gazu. W poślizgu jesteście w stanie zamknąć ciaśniejszy zakręt, problem pojawia się przy przeciągnięciu z gazem, bo Corvette nie ma mistrzowskiego układu kierowniczego. Czasem można odnieść wrażenie, że prowadzi się niepewnie i myszkuje, ale to raczej złudzenie i po dłuższej jeździe można to opanować.

DSC_3247

Wygląd Corvette to materiał na książkę. Gdy szukałem inspiracji do tego artykułu to rozmawiałem akurat z koleżanką i powiedziała mi jedno: „Corvette? Podoba mi się! Bardzo!”. Nie jestem w stanie inaczej tego ująć, ani doprecyzować. Czasami sam zdaje sobie sprawę z tego, że C3 kocham bardziej niż Mustanga.  Corvette zostało zaprojektowane 47 lat temu, a dziś wprost morduje designem niektóre współczesne auta. Genialna. Niepowtarzalna. Ponadczasowa. Wyjątkowa.

DSC_3227

Warto wspomnieć, że całość karoserii Vette jest wykonana z tworzywa, co sprawia że jest ona dość lekka, bo waży około 1600kg. Jak na amerykańskie możliwości to w zasadzie tyle co nic. Przez lata pracowano też nad odchudzaniem tego auta, kiedyś nawet wymieniano gąbki w fotelach, żeby auto było lżejsze. Zabiegi odchudzające się udały, bo w perspektywie lat uzyskano różnicę 100 kg. Ale to wszystko jest nieważne od momentu kiedy wsiądziecie do C3. Ciasno i nie widać gdzie kończy się maska. Żeby zobaczyć czy wysunęły się przednie światła trzeba podnieść się z fotela. To wszystko tworzy magię poruszania się batmobilem.

DSC_3234

Przekręcasz kluczyk… nowoczesne sportowe auta mają piękne, wyjątkowe dźwięki i odcięcie zapłonu. W C3 jest tylko pusty brutalny wydech, który zbiera dźwięk z wściekłych, amerykańskich, ośmiu cylindrów. Tam razem z dźwiękiem tańczy całe auto, każde uderzenie w pedał przekrzywia karoserię i czujecie, że niesiecie chaos po drodze. To jest niebywała magia tego samochodu. Ono całe żyje i chce żyć! Mimo tego, że z zewnątrz wygląda jak łagodny aerodynamiczny bolid, to po przekręceniu kluczyka zmienia się nie do poznania. To tak jak z niektórymi facetami, którzy przy swoich kobietach są mili, uprzejmi i kulturalni, ale jak się zdenerwują to i ludzkim mięsem nie pogardzą. To jest dla mnie Corvette, taki dobrze ubrany i kulturalny… Hannibal.

DSC_3307

Kolejną przekozacką rzeczą jest zdejmowany dach – targa. W większości kabrioletów nie da się jeździć przy opuszczonym dachu, bo wieje i się głupio wygląda. Corvette nie tylko dobrze wygląda, ale w dodatku zachowuje wszystkie swoje właściwości. Jazda bez dachu ma też swoje plusy, bo jak wieje wiatr to nie słychać, że deska rozdzielcza skrzypi. Nie przejmujesz się też spalaniem i brakiem bagażnika.

DSC_3252

Corvette ma wady. Ale postawcie się w mojej sytuacji. Kochacie jakąś kobietę i ona pyta Was: kochanie czy ja jestem za gruba? Zmieniłbyś coś we mnie?. No i strzelcie tu sobie w stopę. Ja biorę C3 tak jak ją stworzył Zora, ze wszystkimi wadami i zaletami, bo ma w sobie niezwykły klimat. Na mnie Corvette działa jak magiczna książka, którą można sobie otworzyć i poczytać przy zachodzącym Słońcu… książek nie czytam, dlatego polecam nostalgiczną podróż z Corvettą.

DSC_3430

Modelka: Anna Chrabąszcz
Zdjęcia: Kinga Vaanilliaa
O auto dba:
SNB Łódź

Copyright © 2017 Tejsted.pl